Wyświetl pojedynczy post
daeclan
Junior Member
 
 
Od: 07.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#53
Stary 16.05.2010, 08:23
Pisanie dzisiaj o przyczynach przegrania mistrzostwa, to niestety płacz nad rozlanym mlekiem. Warto jednak pokusić się o kilka uwag.
Brak gry na własnym stadionie to bez wątpienia jedna z kluczowych przyczyn przegrania mistrzostwa. Gra nawet przy dwóch trybunach, ale na R22 to zupełnie inna sprawa, co pokazał Lech. Mistrzostwo wygrywają jednak ludzie zdeterminowani i zmotywowani. Tych elementów zabrakło Wiśle. Nikt nie potrafił ( potrafi?) walnąć
pięścią w stół, zarówno poza boiskiem jak i na nim. Mam wrażenie że dominowało myślenie: gramy źle a jakoś to mistrzostwo zdobędziemy, bo przewaga jest spora. Dzisiaj wiemy, że tego typu myślenie było i jest ogromnym błędem. Konsekwencją tego typu podejścia do sprawy, będzie to, że drużyny przyjeżdżające na R22 w następnym sezonie, nie będą do meczu z Wisłą podchodzić z takim respektem jak do tej pory. O przegrywaniu meczu w szatni, nie ma mowy. Chyba że zadziała magia R22 w co należy wierzyć.

Poza tym Wiśle brakuje boiskowego przywódcy, piłkarza który swoim zachowaniem i krzykiem podniesie morale w sytuacjach kiedy gra nie układa się zbyt dobrze ( słynne 0:1 w tym sezonie). Arek Głowacki, Sobolewski czy Paweł Brożek z miejsca należnego im w tej drużynie, nie spełniają roli boiskowych przywódców. Na ławkach trenerskich też siedzą "ugrzeczniaczki". Skoro tak, to grzecznie przegrywamy, a później w pomeczowych wywiadach płaczemy o limitach pecha itd.

Wiele osób mówi że w sumie 2 miejsce to też sukces. Przypominam co po Levadii mówili sami zawodnicy - zmazać tą klęskę miało być zdobycie mistrzostwa. Cel nadrzędny był więc wskazany. Zapomnieli? To może trzeba było przed każdym meczem wieszać wielki transparent z napisem - LEVADIA.
Bałagan stadionowo-organizacyjny przelał się niestety na wynik drużyny, należy wierzyć że to koniec prowizorki i mimo wszystko należy patrzeć z optymizmem w przyszłość.
Bo jak mawiali starożytni - chcącemu nie dzieje się krzywda.
I tego nalezy się trzymać.
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Odpowiedz cytując