|
Ja mam dziś specjalne życzenia dla "naszych piłkarzy" roku frajerskiego, anno domini 2010-go. Życzę im, tuż po meczu o nic z Odrą Wodzisław, wspaniałych wczasów rodzinnych i nie tylko, w najpiękniejszych zakątkach swiata. Ponieważ tym razem feta nam już nie grozi, więc będą mieli owi "nasi piłkarze" Wisły Kraków roku frajerskiego 2010-go, ogrom czasu na wczasy, bo Levadia w LM już też nam nie grozi a starym zwyczajem wiślackim, odpadnięcie z LE przez Wisłę, jest rzeczą naturalną, wręcz obowiązkową i prawdopodobnie nie grozi nam nawet, otwarcie nowego stadionu przy R22 z udziałem jakiegoś bardziej uznanego zespołu europejskiego, poza kolejnym katem Wisły ze strefy w Europie nieznanej. Tak więc, przed nami wyłącznie dni radości i zabawy we wczasy i tym podobne rozrywki ligowe a nie europejskie rozgrywki piłkarskie, zapewne w niezmienionym składzie osobowym, gdyż klub od lat wyłącznie dokłada do coraz większych pensji piłkarzy a nic od nich nie otrzymuje w zamian w pucharowych wypłatach i dlatego Wisła Kraków najzwyczajniej w swiecie upada nie tylko sportowo, ale i finansowo. Ot, taka kwadratura koła, żle zarządzanego, klubu mistrzowskiego pt. " piłkarze nieeuropejscy, to i kasa nieeuropejska". Kasę potracono niewspółmiernie na piłkarzy miernych i teraz pewnie przyjdzie nam znowu żebrać na rynku transferowym. Do tego przykład reakcji Brożków na słowa Iwana jest przerażający, gdyż obrazuje skalę demoralizacji w naszym klubie, a Brożkowie to nie jedyni piłkarze błądzący w tym klubie czy wymagający autentycznej konkurencji. Nie mam niestety szacunku do tych "naszych piłkarzy" Wisły Kraków, roku frajerskiego 2010-go, zwłaszcza za pasiastą rozpacz, jaką nam dwukrotnie zaserwowali no i Levadię x 2 rzecz jasna także. Przebili w ostatnim dziesięcioleciu, wszelkie kompromitacje z udziałem piłkarzy Wisły Cupiała. Niestety, ale nie ma na nich chętnych w Europie i Polsce chyba także, więc znając ostatnio Cupiała, który kasy już dokładać nie chce, szans wymiany tych piłkarzy na lepszych, raczej nie upatruje. Dlatego wracając do realiów, tym razem rzeczywiście zostaną z klubem i tymi piłkarzami, tylko prawdziwi kibice, tak jak życzyłi sobie owi piłkarze i kibice, słynnymi już gestami i słowami Pawełka czy prawdziwych kibiców, choć nowy stadion jakiś taki dla tych prawdziwych kibiców i piłkarzy klasy przykładowego Pawełka, chyba jakby trochę za dużyyyyyyyyyyyyyyyyy.............................. ., no ale kogo to obchodzi ? Zostaną też z nimi trenerzy ich klasy i minimalistycznej natury, gdyż jakiś sensowniejszy Petrescu II np. z drugoligowych Niemiec, nie ma szans w konfrontacji z tak powszechnym minimalizmem w Wiśle.
E D I T
Ps. szczebrzeszcz - zgadzam się z Tobą co do każdego słowa, tylko uwierz mi na Rany Chrystusa, że mimo tych ewidentnych prawd w Twoim wydaniu, oraz trenerskich oszołomów czy sędziowskich dodatków, pokonanie Levadii i Cravovii czy innych "tuzów" naszej ligii, naprawdę nie było poza możliwościami naszych piłkarzy, roku frajerskiego, anno domini 2010-go. Uważam wręcz, że ich nie pokonanie przez piłkarzy Wisły Kraków anno domini 2009/2010, było frajerstwem z ich strony na miarę stulecia klubu Wisły Kraków, a nie tylko dziesięciolecia Wisły Cupiała. Przestępcy z 93 czy grający za grosze spadkowicze ligowi, to inne czasy Wisły Kraków, także biednej a nie bogatej pensjami Cupiała. Nie tylko Jop się wpisał swoimi popwtarzalnymi wyczynami do historii klubu Wisła Kraków wraz z piłkarzami od Tibilisi, ale wszyscy piłkarze Wisły Kraków, których nazwiska widnieją w statystykach meczowych z Levadią i Cracovią sezonu 2009/2010. Nazwiska te w tych meczach, symbolizują hańbę stulecia dla klubu. Bo są to piłkarze najlepiej opłacani w Polsce, a my boimy się ich kolejnych kompromitacji z najgorszymi zespołami Europy, grającymi za amatorskie pieniądze w porównaniu do budżetu Wisły. To jest ta różnica i ten skandal oraz hańba naszych obecnych piłkarzy. Może się każdemu zdarzyć wpadka ze słabszym i biedniejszym a w tym i przegrana w derbach, ale nie może się to powtarzać i być uznawane za regułę czy normę, zwłaszcza przegrywanie zawsze i wszędzie w pucharach europejskich, bez względu na rodzaj i klasę przeciwnika. Jeśli winisz za to wszysko wyłącznie Cupiała, to o ile wyższy od najwyższego w Polsce, budżet Wisły uważasz za konieczny, aby ogrywać Levadię i Cracovię i kto z polskich milionerów, może Cupiała zastąpić z lepszym skutkiem ? Ja uważam, że nikt, a winnymi dla mnie są przede wszystkim minmalistyczni piłkarze i trenerzy oraz prezesi czy działacze Wisły Kraków a nie dający kasę i wolną rękę - Cupiał. Cupiał daje wystarczającą kasę na Wisłę mistrzowską i pucharową, tylko działacze i piłkarze Wisły ją najzwyczajniej w świecie, bezwstydnie marnują, zwłaszcza w pucharach, czyli tam, gdzie Wisła powinna sama dorabiać do kasy Cupiała i zarabiać na siebie samą. Ja winię środowisko Wiślackie, za marnotrastwo kasy Cupiała i szansy Wisły. Brak stabilnego i profesjonalnego zarządzania tym klubem oraz jego perspektyw, to wina braku Wiślackiej jedności i wizji rozwoju tego klubu. To brak kompetentnej i ambitnej kadry po stronie działaczy Wisły. To pustka, którą Cupiał wypełnia, tak samo niekompetentnymi działaczami TFK oraz przypadkowymi naprawiaczami ze świata, dla których Wisła, jest najwyżej przystankiem w zarabianiu pieniędzy. Ale żeby wielcy Wiślacy, także uzależniali swoje zaangażowanie na rzecz Wisły, od wysokości pensji Cupiała, a nie sami i dobrowolnie walczyli o dobro Wisły, to już powód do wstydu i chyba do braku szans dorównania innym klubom piłkarskim, gdzie atmosfera budowy wielkosci klubu, jest pwrzechna w ich środowisku. Bo z całym szacunkiem, ale Petrescu czy Skorża lub Heniek, nie są Wiślakami z krwi i kości, aby tworzyli podstawy funkcjonowania tego klubu i jego tradycji. Oni są od trenowania i wygrywania a nie od budowania klubu. Gdzie są Wiślacy i to kompetentni oraz ambitni ? Kto ma zapełniać nowy stadion ? Przybysze i marketingowcy ze świata czy Wiślacy i wiślackie środowisko krakowskie ? Gdzie jest atmosfera budowy i wielkości piłki krakowskiej w ogóle, a Wisły Kraków w szczególności ? Gdzie są wielcy Wiślacy ? Dlatego ja w "Nibylandii" zaapelowałem do Cupiała, aby powrócił w struktury zarządzania Wisłą, gdyż nie ma poza nim lepszego gwaranta, wiślackiej naprawy organizacyjnej naszego klubu. Wszyscy nauczyli się tylko żądać i wymagać od Cupiała wszystkiego, a nie tylko kasy w razie kolejnych wpadek i są już tak upewnieni w tym, że Cupiał wszystko załatwi, iż gdyby im przyszło zafunkcjonować bez niego, to kompleksy wielu o 2-ej lidze, spełniłyby sie chyba natychmiast. Cupiał na dziś, to jedyny wielki Wiślak piłkarski, z obecnie żyjących i tym bardziej mnie to martwi, bo w Wiśle każdy sobie, rzepkę skrobie. Nie ma jednej i wspólnej wizji wielkiej Wisły, a są wizje rozbieżne, od kibicowskiej drugoligowej po marzenie Cupiała o LM. Nie ma jednakowego dążenia do jednolitej atmosfery sukcesu i wielkiego klubu ze strony wszystkich tj. Cupiała,TFK, działaczy wiślackich, trenerów, piłkarzy, kibiców prawdziwych i kibiców pikników itp. Wygląda, jakby wizja Wisły Cupiała, wielkiej Wisły, przesrosła zakompleksione środowisko wiślackie, od działaczy wiślackich, po prawdziwych kibiców, którzy każdą kompromitacje, bogatej Wisły Cupiała, kwitują " nic się nie stało, Wisełko, nic sie nie stało, jeszcze nie spadlismy do niższej ligi ". !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!. Pokory wymagają nie tylko rozwydrzone bachory ( w tym piłkarskie także ) ery Wisły mistrzowskiej, ale także i zakompleksieni kibice Wisły drugoligowej, bo zdrowy rozsądek nakazuje podjąć się analizy przyczyn porażki i kompromitacji Wisły w 2009/2010, a nie cieszenia się z bycia vicemistrzami kraju i prawdopodobieństwa kolejnej kompromitacji w pucharach. Nie przy takim budżecie Wisły, można udawać, że nic się nie stało, bo droga do bankructwa i niebytu, będzie coraz bliższa a wtedy ślad po " naszych piłkarzach" zniknie w tempie odwrotnie proporcjonalnym do ich minimalizmu..
Bez odbioru i ciągu dalszego z mojej strony.
Ostatnio edytowane przez kot : 16.05.2010 o godz. 14:36.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|