Wyświetl pojedynczy post
masterlag
Senior Member
 
Od: 05.2008
Skąd: z WENUS

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1092
Stary 14.05.2010, 18:29
Nie byłam zadowolona z zatrudnienia pana Henia, ale na wiosnę, za jego kadencji Wisła podciągnęła grę (pkty już nie bardzo, skoro raczej na 100% nie obronimy mistrza).
Dziś jednak przeczytałam w "PS" wywiad z naszym trenerem i nie spodobały mi się dwie kwestie:
1. [odnośnie Jopa] "...On po Lazio też był w takiej sytuacji. Nie może przez to zakończyć kariery, czego niektórzy ludzie teraz żądają. Trzeba mu współczuć. Zagrał bardzo dobry mecz, w ostatniej akcji piłka trafiła go w głowę i wpadło. Samo życie."
Panie Kasperczak, pan na pewno ma większe doświadczenie z piłką niż ja, więc tym bardziej nie wiem, czemu pan tak pie***** za przeproszeniem. Współczuć to trzeba nam kibicom, że piłkarze nie umieją sobie poradzić z Koroną czy Cracovią [gdzie mecz powinien być wygrany i już] i nie potrafią obronić MP chociaż mieli się zrehabilitować, mają sporo płacone i mają wiernych kibiców!
A i piłka go nie trafiła i o wpadło tylko do ciężkiej choroby on tak "kapitalnie" się zachował. Tak jak Mrowiec w Gdyni przypadkowo samobója nie strzelił, tak i teraz Mariuszek. A mecz to do tej minuty miał dobry co najwyżej, a nie bardzo dobry. Nie przesadzajmy.
2. [o Lechii G., Polonii B...] "...Nie grają o mistrza, nie bronią się przed spadkiem i robią sobie eksperymenty. Właśnie wtedy! To jest niepoważne. Mówię o Polonii Bytom. Mówię o Lechii, która jak się utrzymała, to nagle przestała grać...".
Otóż panie Heniu Lechia w Poznaniu dała z siebie więcej niż Wisła w meczu z Koroną np. Lechia musiała zrobić pewne eksperymenty, bo miała problemy kadrowe. Biało-zieloni walczyli w tym Poznaniu do końca- sztuka jakiej pan nie raczy[ł] wpoić naszym zawodnikom. Mało wtedy brakowało a jeden z "eksperymentów" Kafarskiego nie strzeliłby gola [goli?] w końcówce.
Poza tym sie z panem zgodzę, że środek u nas to zawsze bez ambicji jest. Przejechał się na tym Śląsk W., bo na wiosnę nie było jednak tak spokojnie.

Na koniec pan Henryk stwierdził, że piłkarze sami sie muszą pozbierać. Owszem- gdyby Sobolewski się odzywał nie tylko na boisku, podobnie jak Głowacki to może by ich zmobilizowali. Szatnia w Wiśle od pewnego czasu to tylko pomieszczenie, co widać, słychać i czuć [w sensie przenośnym]. Może by Małecki coś krzyknął, ale zaraz go zjadą i tyle.

Przez chwilę myślałam, że może by dobrze było zostawić pana Henia na tym stanowisku, ale... Nie wiem. Teraz nie wiem. W tym klubie trzeba albo jakieś "ostrej" (np. śląskiej?) krwi, albo kogoś takiego jak Blacha (nie wiem skąd on był, ale te jaja miał i to on, śmiem twierdzić trzymał Skorży drużynę).
Krakowska Wiślaczka!