|
Jedyny i prawdziwy scenariusz może być taki:
Boguś wraca z zagranicy. Prezesem Wisly zostaje jeden z bywalców sektora X z lat 70 -tych. Wysyła naszych nieudaczników PKS-em do Poznania na fetę Amiki. Na miejscu czeka na nich wóż drabiniasty, którym jadą przez miasto wśród tłumu kpiących z nich amikowców. Ubrani są w pokutne szaty, a na głowie sterczą im błazeńskie czapki z dzwoneczkami. Jop dodatkowo na szyji ma zawieszone koło młyńskie. W lektyce za nimi przez grupkę swoich sympatyków, niesiony jest Maciuś Skorża głowny autor kompletnej degrengolady fizycznej i psychicznej zawodników.
Po powrocie do Krakowa czeka ich spotkanie u prezesa. Z drużyna zostaje góra 4-5 piłkarzy, reszta lotem koszącym wylatuje z klubu, za tegoroczną kompromitację i jawne olewanie klubu i kibiców.
Dobierani są nowi zawodnicy na przyszły sezon pod katem charakteru i umiejętności. Ciepłe kluchy nie mają szans na angaż w Wiśle. Dostają propozycje pracy w żłobku z dziećmi.
Ci co zostali, odpowiednio zmotywowani przystępują do nowego sezonu z taką wściekłością, że na sam jej widok kibice boją się wchodzić na sektory.
|