|
Senior Member
Offline
|
#7742

13.05.2010, 13:27
|
jeszcze na temat Ruchu
http://sport.onet.pl/pilka-nozna/eks...wiadomosc.html
Cytat:
W Ruchu Chorzów są wściekli na sędziego, że mimo faulu puścił akcję, po której Lech zdobył zwycięskiego gola.
Po wtorkowym meczu z Lechem Poznań (1:2) na Cichej wciąż mówi się o błędzie sędziego Pawła Gila. Zanim Siergiej Kriwiec zdobył w doliczonym czasie gry gola dającego zwycięstwo oraz przybliżającego drużynę gości do mistrzostwa Polski, Arkadiusz Piech był faulowany przez Manuela Arboledę. Miejscowy napastnik chciał uciec kolumbijskiemu obrońcy i gdyby mu się to udało, znalazłby się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Krzysztofem Kotorowskim. Arboleda jednak zabiegł mu drogę i na dodatek uderzył go ręką w szyję. - To był faul. Przecież sam bym się nie wywrócił, tylko pobiegł bym dalej - mówił od razu po meczu podenerwowany napastnik.
- Arboleda powinien otrzymać czerwoną kartkę. Sędzia Paweł Gil był blisko tej akcji, ale jakoś nie zauważył ostrego wejścia zawodnika gości - dodaje pomocnik Grzegorz Baran, który długo nie mógł przeboleć straty punktów.
Po faulu Piech przez moment leżał na murawie. Będący przy piłce Robert Lewandowski zatrzymał się i już chciał wybić piłkę na aut, ale zobaczył, że gracz Ruchu się podnosi. W tej sytuacji najlepszy snajper ekstraklasy kontynuował akcję; podał do Kriwca, a ten strzałem przy słupku umieścił piłkę w siatce.
Działacze chorzowskiego Ruchu przekonywali wczoraj, że mało doświadczonemu Piechowi zabrakło cwaniactwa. Sam zawodnik przyznawał im rację. - Minęła 90 minuta. Powinienem dalej leżeć, a wtedy mecz zakończyłby się cennym dla nas remisem - mówił.
|
|
|