|
Obawiam się, ze "robienie swojego", to zbyt mało, jak na tę chwilę. Podzielam zdanie M89. Tutaj potrzebna jest osoba, lub zespół ludzi, którzy agresywnie zaczęliby przypominać o Krakowie, ludzi, którzy chodziliby od gabinetu do gabinetu i cisnęli każdego, kto ma coś do powiedzenia w tej sprawie. Tak, jak robili to Wrocławianie czy osoby odpowiedzialne za promocję Poznania, jako gospodarza.
Potrzeba ludzi energicznych i konsekwentnych. Niestety w Krakowie od dłuższego czasu nie widać za bardzo tego typu postaci, bo każdy zajęty jest wzajemnym wyżynaniem się partii. Przypomnijcie sobie, jak wyglądało głosowanie w sprawie dofinansowania budowy naszego stadionu. Znalazło się kilka osób, które udawały, ze nie ma ich na sali w trakcie obrad, by później zostać zaprotokołowanym, jako nieobecni... przykład Pani Barbara Mirek-Mikuła i jej niedziałający przycisk (sic!).
Podobnie jest z innymi miejskimi inicjatywami. Wszyscy działają w myśl zasady: "bo Krakowowi się należy..." niestety nie jest to prawda. Te czasy dawno już minęły. Teraz za wszystkim, za każdym przedsięwzięciem czy projektem trzeba chodzić, walczyć i przekonywać. Do gry o nowe inwestycje czy imprezy masowe dołączyły Wrocław, Poznań czy chociażby Łódź (z nową halą widowiskowo sportową).
Tylko czekać, aż w Poznaniu będziemy oglądać finał Pucharu UEFA. Myślę, że do 2015 roku coś takiego już zorganizują.
Nadarza się szansa, by stadion Wisły znów został wzięty pod uwagę, w kontekście Euro. Nie ma jednak u nas w mieście ludzi, którzy mogliby pociągnąć dalej ten temat. Chociaż może jeszcze ktoś się obudzi. Bo nawet 1-2 mecze w Krakowie będą niesamowitą promocją i możliwością zysków.
Nie może być tak, ze nagle ktoś wpadł na pomysł szybkiego zysku w krajach nam gościnnych i pod przykrywką pomocy mecze, które pierwotnie miały odbyć się na Ukrainie, zostaną rozegrane w Budapeszcie lub Berlinie...
Ostatnio edytowane przez Vinci : 13.05.2010 o godz. 06:21.
"Kradzione szczęścia nie daje..."
|