|
Jop - co podkreślali wszyscy - zagrał dobry mecz przeciwko Lechowi. Postawienie na niego było naturalnym ruchem nie wymagającym żadnych szalonych przemyśleń. I zagrał poprawnie aż do 94 minuty. Wydaje mi się, że wystraszył się w ostatniej chwili Głowackiego, który potężnym kopem chciał piłkę wyekspediować jak najdalej i skrzywił się jakoś tak nieszczęśliwie. Cóż! źle się kończy jego przygoda z Wisłą. A Henry powinien zostać. Chyba, że wejdziemy na drogę super inwestycji i nadrabiania zaległości (co i oby). Ale ponieważ w to nie wierzę, to wolę Henia niż jakieś wynalazki.
|