Wyświetl pojedynczy post
thechris
Senior Member
 
 
Od: 08.2003
Skąd: Somewhere between nowhere and goodbye

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#548
Stary 12.05.2010, 09:51
Cóż... Co los daje to potem odbiera. Przypomnę samobójcze bramki Mrowca i Przyrowskiego, które dały nam po 2 punkty ...niezbyt zasłużone. Teraz los nam odebrał 2 punkty bo suma szczęścia zawsze zmierza do zera... Nie ma co narzekać, bo całą tą rundę zagraliśmy jeden dobry mecz z Legią, którą ogrywa każdy. Wicemistrzostwo w sytuacji, w której gramy taką kichę przez niemal połowę sezonu trzeba wziąć z pocałowaniem ręki i pokorą, bo jakim prawem mamy mieć jakiekolwiek szanse skutecznie bić się o Ligę Mistrzów, jeśli dwukrotnie w sezonie nie potrafimy pokonać Cracovii?

Inna sprawa, że ten "mecz" to była parodia futbolu. Specjalnie użyłem tego wyrazu bo piłki nożnej nijak to widowisko nie przypominało. To było coś w stylu futbolu amerykańskiego. Chodziło tu tylko o przepychanie piłki z jednego sektora bosika w dalszy. Jeśli nie dało się przepchać piłki to przepychało się zawodnika. Sędzia gwizdał średnio co jakieś 30 sekund. Niestety nasi kopacze byli często bezradni wobec takiej nieustającej przepychanki, w której sędzia, każdy kontakt któregoś kopacza z glebą odgwizdywał na korzyść tego który szybciej upadł na murawę. Chwilami kiedy Wisła próbowała grać po ziemi, a nie górą, to spotkanie przypominało piłkę nożną , lecz niestety to były nieliczne momenty kiedy nasi decydowali się tego typu grę. Największa różnica między tym co wczoraj widziałem a tym, co można by zobaczyć w meczu futbolu amerykańskiego... to kształt piłki...

Ponieważ rozgrywki praktycznie już się skończyły to jedna refleksja na koniec po tym jakże frajerskim dla nas sezonie:
- poziom pseudo "hitów" wiosny i jesieni - czyli mecze między Legią, Wisła i Lechem - są namacalnym dowodem jak nisko polska piłka klubowa upadła. Jak ktoś twierdzi inaczej to dodam tylko, że w rankingu UEFA nasz kraj zajmował w 2004 roku 16. miejsce a teraz - dzięki występom na europejskich "arenach" - w 2010 roku jesteśmy na miejscu 26. Nie zdziwię się jeśli za kolejne 6 lat będziemy już na 36. miejscu albo jeszcze niżej. I nic tu nie pomoże Euro 2012 ani piękne stadiony bo te dwie rzeczy, to również nie piłka nożna jako taka, tylko czysta polityka, o czym fakt wyrolowania Krakowa najlepiej świadczy.

Co do samej Wisły to niestety ale ten klub ma niebywały talent do przegrywania najważniejszych meczów decydujących o jego historii. Najgorsze jest to, że te najważniejsze spotkania, które zahamowały rozwój sportowy Wisły, były do wygrania na wyciągnięcie ręki. Tak było w Tbilisi po którym pracę stracił Kasperczak, a potem Wisła był już tylko słabsza. Później pamiętne Ateny i przegrany w ostatnich minutach awans do LM ze słabiutkim PAO. Kolejny niezwykle istotny mecz dla historii klubu, po którym Wisła niestety zamiast mocniejsza to znowu stała się słabsza. W naszej sytuacji powiedzenie "Co nas nie zabije, to nas wzmocni" ma się nijak do rzeczywistości. Derby z Cracovią prawdopodobnie zamykają nam drogę do LM, co oznacza prostą drogę do kolejnego osłabiania naszej ukochanej drużyny. Nie będzie presji szybkiego oddania stadionu do użytku ani nie będzie presji do inwestowania w drużynę. Chciałbym wierzyć, że to co stało się wczoraj nie odbije się negatywnie na naszym klubie lecz przypadki Tbilisi i Aten nie napawają optymizmem.
Ostatnio edytowane przez thechris : 12.05.2010 o godz. 10:14.
Odpowiedz cytując