|
do pasiastego przedmówcy:
tak to jest w waszym srodowisku ze potraficie jedynie cieszyc sie z cudzych porazek i modlic sie w szabacie o to co przyniesie los bo sami jestescie bezdradni i od was nic nie zalezy.
tak bylo rok temu,kiedy przy zielonym stoliku po solidnej oplacie profesora zostaliscie w lidze, tak jest i dzisiaj kiedy nie mogliscie nic zrobic to musial wydarzyć sie cud, czyli liczyliscie na nas jak na swoich nieudacznikow neimgliscie. Tak tez sie stalo Jop dopelnil formalnosci i po raz drugi z rzedu los zgotowal wam chwilowe przetrwanie.
ja tez chcialem cos dodac: ZAWSZE NAD WAMI- ZAWSZE! (zreszta historia to potwierdziła nawet wliczajac to wczorajsze harakiri jopa)
|