Zbychu,
pierwsze i najważniejsze - to nie jest tak, że wszystko się w polityce udaje. Więc nie dziwmy się, że nasi sąsiedzi robią czasem rzeczy, które nas irytują.
Drugie - i też ważne - nieco inaczej ta polityka Lecha Kaczyńskiego wyglądała od 2007 roku, skoro siłą rzeczy nasi sąsiedzi czuli, że Prezydent nie ma żadnego poparcia w rządzie, bo PO ma kompletnie inną wizję polityki zagranicznej (a konkretnie bliskie związki z koalicją silnych).
I teraz:
1) Juszczenko zrobił nam wielką przykrość, ale też mało kto zauważa, że tą sprawą łatwo grać na podział Polaków i Ukraińców. Po pierwsze, pomimo że dla nas to był zbrodniarz, to dla Ukraińców był bohaterem walczącym o niepodległość. Jeśli chciałbym szukać zrozumienia intencji Juszczenki, to zastanawiałbym się, czy tym postępkiem Juszczenko nie chciał nieco wzmocnić sił prosuwerennych na Ukrainie w obliczu pewnego już przejęcia władzy przez Janukowycza.
Po drugie - trzeba też pamiętać - przy zachowaniu wszelkich proporcji - że naszym bohaterem jest np. Józef Kuraś "Ogień", którego Słowacy też nie darzą miłością.
2) Co do floty czarnomorskiej, to moim zdaniem jest to mądra decyzja Janukowycza. Nie widzę w tym żadnej oznaki wasalizacji, a jedynie chęć uniknięcia możliwego rozpadu Ukrainy w najbliższych latach. Ukraina nie jest obecnie na tyle silna, by sobie poradzić z Rosją, gdyby ta chciała coś narozrabiać na Krymie i we wschodniej Ukrainie. Teraz Ukraina ma 30 lat by się wzmocnić na tyle, żeby Rosję z Krymu wywalić. Czy to się im uda - nie wiem, ale ta decyzja daje czas Ukrainie.
A przy okazji Janukowycz ugrał obniżkę cen gazu.
3) Litwa to inna historia. Oni to uważają za zamach na swoją suwerenność i symbol powolnego wchłaniania Litwy przez Polskę.
4) Co do Białorusi to się nie wypowiem, bo nie mam pojęcia co tam jest grane. Mam jednak wrażenie, że polskie służby są tam bardzo aktywne i zachowanie Łukaszenki mnie nie dziwi.
5) polityka jagiellońska to nie tylko wschód, ale także południe - Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, czy w dalszej kolejności Bałkany.
Gdybyśmy mieli w Polsce spójną politykę zagraniczną opartą na dążeniu do zbudowania koalicji słabych w UE to właśnie uzyskalibyśmy spore wzmocnienie po tym co stało się na Węgrzech (w uproszczeniu Fidesz to taki węgierski PiS).
Przy okazji Merkel straciła większość w izbie wyższej, a w UK niewiele brakowało, a torysi ogłosili by odwrót od integracji z UE
"– Nigdy nie przystąpimy do strefy euro. Będziemy się domagać przywrócenia suwerenności w sprawach dotyczących Karty praw podstawowych, polityki społecznej i zatrudnienia oraz polityki dotyczącej wymiaru sprawiedliwości – miał powiedzieć Hague. Nowy szef brytyjskiego MSZ zaraz po wizycie w Brukseli planował się wybrać najpierw do Warszawy, a dopiero potem do Berlina i Paryża. Byłoby to podkreślenie sojuszu konserwatystów z PiS w Parlamencie Europejskim, za który byli ostro krytykowani, m.in. przez Liberalnych Demokratów."
http://www.rp.pl/artykul/30,473231_K..._rzadzil_.html
Wreszcie, to nie jest tak, że Ukraina czy Litwa są stracone, czy stracone na zawsze. Trzeba dostosować się do nowej sytuacji na Ukrainie, czy wzmóc i lepiej koordynować działania na Litwie. Pytanie tylko, czy będzie wola u rządzących.