MCDave napisał(a):

|
Toż przecież piszę, że to symboliczny gest dla tych, których jednak można uznać za sojuszników. Jestem po prostu przeciwny generalizacji w każdej formie. Tutaj jednak taką widzę, bo Borysa zza Uralu najprawdopodobniej za cholerę nie obchodziło to, co będzie się działo z Polską po wojnie. Został zmobilizowany (najprawdopodobniej niekoniecznie dobrowolnie) to poszedł i walczył z Niemcami. Trudno go więc oceniać tak samo jak polityków i ówczesną władzę radziecką. Przypuszczam, że żołnierze którym strzelano w plecy żeby się nie cofali np. pod Stalingradem niekoniecznie zgadzali się z tym rozkazem...
|
Widzisz ale dla mnie zapalenie znicza na grobie tegoż Wani, czy Twojego Borysa zza Uralu, nie różni się niczym z zapaleniem znicza na grobie Hansa żołnierza Wermachtu.
Żebym zapalił znicz na grobie któregoś z nich wolałbym jednak coś o nich wiedzieć, choćby to czy Wania i Borys nie brali udziału w rozstrzeliwaniu polskich oficerów w kwietniu 1940 r.
A jeśli chodzi o prostych żołnierzy to widzisz patronem organizacji takiej jak ruch "Wolność i Pokój" działającej w latach 80-tych był właśnie żołnierz Wehramachtu Otto Schimek, który został rozstrzelany za odmowę rozstrzeliwania polskich cywili i na Jego grobie nie miałbym skrupułów zapalić znicza i złożyć kwiatów, bo to prawdziwy bohater.
http://www.dziekanowice.pl/matczyne_...,2006,130.html
Natomiast Wania i Borys nie wiem nie znam ich, a z przekazów jakie pozostawili mi Dziadkowie, Rodzice i Historia nie mam o ich Armii dobrego mniemania.
Edit, i jak najbardziej zgadzam się z Tobą, że uczestnicy tej całej akcji najpierw przede wszystkim powinni udać się na groby polskich żołnierzy... a być może przede wszystkim postarać się odnaleźć miejsca spoczynku niektórych z nich takich jak choćby rotmistrza Pileckiego czy generała Augusta Emila Fieldorfa "Nila".