0 22 napisał(a):

Jest pewien problem. Otóz np dla mojego Ś.P. pradziadka z Korpusu Ochrony Pogranicza żołnierz radziecki, czy tez po prostu bolszewik nie był oceniany inaczej niż żołnierz niemiecki. Myśle, że nie był jedyny. Zreszta polecam Mówią Wieki o 17 września - sporo tam opisów walk, sytuacji, wydarzeń. Troche słabą akcją jest udawanie, że tego nie było i traktowanie radzieckich żołnierzy jako sojuszników tudzież jedynie pożytecznych idiotów Stalina.
EDIT: równie dobrze z perspektywy niektórych można napisać, że żołnierze wermachtu również ginęli w walce ze.... wspólnym wrogiem.
|
Toż przecież piszę, że to symboliczny gest dla tych, których jednak można uznać za sojuszników. Jestem po prostu przeciwny generalizacji w każdej formie. Tutaj jednak taką widzę, bo Borysa zza Uralu najprawdopodobniej za cholerę nie obchodziło to, co będzie się działo z Polską po wojnie. Został zmobilizowany (najprawdopodobniej niekoniecznie dobrowolnie) to poszedł i walczył z Niemcami. Trudno go więc oceniać tak samo jak polityków i ówczesną władzę radziecką. Przypuszczam, że żołnierze którym strzelano w plecy żeby się nie cofali np. pod Stalingradem niekoniecznie zgadzali się z tym rozkazem...