|
Mimo problemów, słabej gry, braku charakteru, wierzę, że Wisła może wygrać na Łazienkowskiej. Problem polega jednak na tym, czy Kasperczak zdoła przekonać ten zmanierowany zespół minimalistów bez przywódcy, by też w to uwierzył i zawalczył ze wszystkich sił. Bo tu już nie będzie chodziło tylko o zablokowanie przeciwnika jak w meczu z Lechem. To musi chodzić o zwycięstwo.
Nie sposób w tym momencie nie wracać do osoby Kosowskiego, tego co dawał drużynie, a czego już nie ma - czy przykładowo ktoś z Was wyobraża sobie, że podrażniony ambicjonalnie, przyparty do muru i w...ny na przeciwników Kosa pozwoliłby Brożkowi stać spokojnie z podpartymi bokami? Zaraz pogoniłby go podaniami, a gdyby ów zaczął mu machać rękami i stroić swe miny, dostałby porządny opier...ol i został natychmiast ustawiony do pionu. Tak samo Małecki za niechluje "zawiesinki", Kirm za grę na alibi, Boguski za przyjęcie piłki z odskoczeniem jej na 10 metrów... itd. itp.A najważniejsze - że wszyscy posłuchaliby, to działało, Kosa miał tą siłę charyzmy i autorytetu.
Tego właśnie strasznie w dzisiejszej Wiśle brakuje. Mentalnie i wolicjonalnie ta drużyna jest najsłabsza od lat. I nie ma gwiazd, które mogłyby umiejętnościami powyższy brak zniwelować.
Ostatnio edytowane przez Markus : 06.05.2010 o godz. 15:06.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|