Wiele się mówi, że nasza drużyna jest rozbita psychicznie. Trudno się z tym nie zgodzić, ale nielepiej jest na Łazienkowskiej. Połowie drużyny kończą się konkrakty, szans na Mistrzostwo Polski już nie ma, styl pozostawia wiele do życzenia, do tego dochodzi kontuzja filara obrony Choto i ciągnący się w nieskończoność protest. Moim zdaniem nastroje w Warszawie po części oddają komentarze ze strony legia.net :
Cytat:
|
Powiem tak: wolę Legię na 4. miejscu i żeby podmyśleniccy byli MP niż Legię na 3. miejscu z Mistrzem Polski w postaci grubasów z Poznania
|
Cytat:
|
100 razy wolę, żeby Wisła byłą mistrzem, a nie ta bufonada, przekonana o swojej wielkości, wspaniałości, wyższości etc.,etc., z Lokomotivu Wronki...
|
Śmiem twierdzić, że mecz z Legią może być najłatwiejszy z pozostałych trzech. Wiadomo Legia, to Legia, ale tak słabej drużyny w Warszawie już dawno nie było. Cracovia w derbach zawsze walczy do upadłego, a Odra ma nóż na gardle. Dlatego też sądzę, że w Warszawie nic się jeszcze nie rozstrzygnie, nawet (daj Boże!) nasze zwycięsto niczego jeszcze nie przesądzi. Trzeba wierzyć. Realnie patrząc Wisła w tym momencie, nawet pomimo takich, a nie innych okoliczności jest drużyną od Legii lepszą. Trener Kasperczak przed meczem musi przede wszystkim zadbać o strefę mentalną, tchnąć w drużynę pozytywną energię, uświadomić im, że muszą w końcu zagrać jak DRUŻYNA. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Dzięki DRUŻYNIE możemy zdobyć Mistrzostwo. Jeżeli znowu na boisku zobaczymy zlepek induwidualności(vide Korona), to nawet rozbita psychicznie Legia da nam radę. Tu jest też nasze zadanie. Pomóc im uwierzyć. Przyjdźmy na trening, pokażmy że jesteśmy z nimi, uświadommy im wagę sobotniego meczu! Trzeba wierzyć!