Billy napisał(a):

Artykuł na weszło jest trafny. Ta drużyna nie ma lidera z prawdziwego zdarzenia (Sobol i Głowacki nimi nie są), który swą charyzmą, nieobliczalnością i pazernością potrafiłby podrywać cały zespół w trudnych chwilach. Nie ma zawodnika o niezłomnej pewności siebie, którego trudności i przeszkody jedynie mobilizują, a nie przytłaczają, pełnego pozytywnej megalomani, buńczuczności. Dlatego nie jest łatwo takiego piłkarza znaleźć i utrzymać w klubie. Przez całe ostatnie 13 lat trafił się Wiśle tylko jeden podobny osobnik - Kamil Kosowski. Jedynie on miał moc odmieniać cały zespół, co potwierdziło się wielokrotnie. Niestety w klubie i u Cupiała nie był należycie doceniony.
Dlatego dziś drużyna nie ma charakteru, osobowości, wątpi w siebie, nie potrafi odpowiednio reagować w trudnych chwilach, nie jest gotowa na walkę do upadłego, na nieobliczalność. Brakuje jej tej typowej dla Kosowskiego pazerności, bezczelności, iście aroganckiego przekonania o swoich możliwościach i sobie samym, zapewniającej odporność w trudnych chwilach, niezłomną świadomość wartości i brak respektu dla kogokolwiek. Widzimy to przecież w każdej kolejce. Dlatego Kasperczak będzie miał przed meczem z Legią podwójnie trudne zadanie. Ale z drugiej strony, Legia również nie posiada charyzmatycznych liderów, dlatego w tym konkretnym meczu może być bardzo różnie.
Jeszcze wracając do gry Diaza z Lechem w meczu na Suchych Stawach- grał wówczas def. pomocnika, a nie lewego obrońcę odpowiedzialnego za Peszkę. Czym się kończy jego gra na lewej obronie przeciwko tak szybkim piłkarzom jak Peszko czy Szałachowski, pokazał mecz w Poznaniu przed rokiem, gdzie wyleciał za czerwoną kartkę z boiska.
Problemem z pewnością będzie też to, że Wisła nie gra zwykle spotkań na maksymalnej mobilizacji i na 100%. W ostatnich latach tak naprawdę rozegraliśmy jedynie 3 dobre jakościowo mecze: z Barceloną i Beitarem na Reymonta oraz z Tottenhamem na wyjeździe. Tylko raz udalo się coś ugrać w meczu granym "na musiku", gdy zespół był pod ścianą: z Izraelczykami. Jak w tej sytuacji oni mają być gotowi - i to pod każdym względem - na mecz "o wszystko"?