U nas lepiej było. Kumplowi z drugiej klasy telefon zadzwonił w środku pisania (jakoś przed 11). Coś go wyłączyć nie mógł i w końcu wyciągnął baterię

Nauczyciel wziął mu pracę ten musiał wyjść i chyba dziękujemy.., bo potem już go nie widziałem. Ale egzaminu nie przerwali

A wystarczy, że jedna osoba by wstała i powiedziała, że to jej zakłóciło pisanie i koniec pisania...
