|
Generalnie przed meczem z Koroną myślałem, że obrona mistrzostwa będzie sprawą może nie łatwą, ale zdecydowanie w zasięgu Wisły. Wydawało się wtedy, ze Wisła może sobie pozwolić na jedną porażkę w czterech meczach i być mistrzem, a to jeszcze przy założeniu, ze Lech wygra komplet spotkań, co wcale w kontekście meczarni z Lechią w kolejce wcześniej) nie było takie pewne. Jeżeli Lech nie zdobyłby kompletu punktów, Wisła mogłaby sobie pozwolić nie tylko na jedną porażkę (np. z Legią), ale również na remis, który mógłby po prostu wypaść.
Jak bardzo 90 minut na Suchych Stawach (w połączeniu ze zwycięstwem Lecha na Oporowskiej) zmieniło sposób mojego myślenia, nie potrafię tego pojąć... Wisła przegrała mecz, w którym jej zwycięstwo było obowiązkiem, ale co gorsza styl tej porażki napawa potężnym pesymizmem w kolejnych meczach.
Dla mnie opowiadania, że wszystko w nogach Wisły, podobnie jak to, ze Brożkowi wraca forma to mówiąc kolokwialnie dyrdymały i farmazony.
Jestem niemal pewien, że Lech od następnej kolejki będzie liderem. Strata ich punktów u siebie z Bytomiem jest niewyobrazalna. Forma Wisły (szczególnie mam tu na mysli formę strzelecką, kreatowność formacji ofensywnej) wypada blado w zestawieniu z akurat solidną defensywą Legii. Ponadto,doświadczenie poprzednich spotkań uczy, że to Legia w meczach z Wisła ma mentalność zwycięzcy, nastawienie pozwalające walczyć o zwycięstwo. Przewiduję, że Biała Gwiazda zremisuje na Łazienkowskiej. Nie wykluczam nawet nudnego 0-0. Trzeba jednak wyjść na boisko i wywalczyć ten remis. Brak zwycięstwa Legii praktycznie oznacza wyrzucenie ich za burtę pucharu UEFA! Oni naprawdę mają o co grać. My również, ale jak już wcześniej napisałem, moje nastawienie, wizja mistrzostwa uległa zmianom po końcowym gwizdku meczu z Koroną.
Kolejny mecz to nasze derby i Ruch-Lech. Zakładam, ze do tej kolejki Lech przystąpi jako lider z jednopunktową przrewagą. Uwazam, że Lech nie wygra w Chorzowie. Ruch gra teraz najładniejszą piłkę w Polsce, ponadto walczy o pełną pulę w lidze w kazdym meczu i ma szanse na mistrza. Ucieka równiez Legii. Zwycięstwo Wisły w derbach, oprócz tego, że jest jej obowiązkiem, może przywrócic ją na fotel lidera. Później mecz z Odrą... Nauczyłem się po meczu z Koroną nie dopisywać Wiśle trzech punktów przed meczem, ale tą przeszkodę muszą pokonać sami, nawet kosztem wyrzucenia Odry z ligi.
Co do samego meczu z Legią.... W Wiśle nie ma ani jednego napastnika. Mecz z Koroną pokazał, że zawodnicy o ofensywnych inklinacjach są po prostu w słabej formie. Trzeba więc zneutralizować środek Iwański-Rybus-Radovic, zagrać na zero z tyłu ( z Juszczykiem to będzie wyzwanie) i liczyć na stały fragment gry, gdzie albo bezpośrednim strzałem, ale strzałem głowa obrony wypracujemy przewagę bramkową... Ja bym chyba dał Małeckiego do ataku. Para Boguski-Brożek nie gwarantuje nawet strzału na bramkę. Ba i Sobol do środka, Diaz i Pietia na lewej, Kirm i Alvarez na prawej i para naszych żelaznych środkowych obrońców. Problemem jest bramkarz i partner Malego w ataku... Z resztą jakim zestawieniem byśmy nie rozpoczęli, trzeba pamiętac, że Wisła po prostu nie ma formy fizycznej (co widać po wolniej biegających piłkarzach, niedokładnościach, błędach w przyjęciu piłki), co jest poparte brakiem mentalnosci zwycięzcy (słabość psychiczna, negatywne nastawienie po stracie gola, brak szczęścia). Trzeba naprawdę wznieść się na wyżyny zeby ograc tą słabą przecież Legię. Chyba spędzę czas nie na ogladaniu tego meczu, a w kościele na odmiawianiu różańca za zwycięstwo...
Powód: Literówki
Ostatnio edytowane przez Adenalix : 03.05.2010 o godz. 10:15.
Do what you mean and mean what you do.
|