Wyświetl pojedynczy post
willow
a.k.a. morgenes
 
 
Od: 11.2002
Skąd: z Madagaskaru

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1025
Stary 03.05.2010, 00:15
A tak off top. ktoś pamięta?

Mecz Cracovia Kraków - Widzew Łódź odbył się 27.08.1983r. Wynik tego meczu 0:0 mówi sam za siebie a emocje sportowe sprowadzały się do kilku akcji, które można policzyć na palcach jednej ręki (zupełna przeciwność meczu z pierwszej rundy gdy pokonaliśmy Cracovię 7:0). Dużo ciekawiej było, jeżeli chodzi o sprawy kibicowskie. Ten mecz potwierdził nasze dobre stosunki z Wisłą, której kibice wspomagali Nas w sile kilkudziesięciu osób. Widzewiaków na tym meczu było ok. 60 osób. Na to spotkanie przyjechaliśmy w kilku grupach i w różnym czasie. Niezapomniany był widok sfrustrowanego Bola pod Sukiennicami, gdy siedział na ławce a obok niego leżeli przykryci flagą Widzewa jego kumple. Oni przyjechali najwcześniej (pociągiem z Łodzi), potem była grupa, która przyjechała pośpiesznym z Karsznic (musieliśmy tam dojechać, bo z Łodzi nie mieliśmy już połączenia) oraz tuż przed meczem dotarła Zduńska Wola (to był wtedy jeden z najlepszych naszych fc z Balonem na czele) i indywidualnie pojedyńcze osoby. Na meczu wywiesiliśmy 5 flag. Cracovii był cały jeden sektor i prezentowali się bardzo przyzwoicie. W przerwie podeszli do naszego sektora, ale nie wykazywali jakiejś większej ochoty na konfrontacje (tym bardziej, że spostrzegli sporą grupę wiślaków z nami). Zrobili sztuczny tłum koło naszej najbardziej oddalonej flagi i udało im się ją ściągnąć z płotu (kiedy i jak to nawet nie zauważyliśmy). Po meczu wiślacy odprowadzili nas przez Błonia do pobliskiej stacyjki, skąd razem osobowym przyjechaliśmy do Krakowa Głównego. To było zupełne zaskoczenie dla kibiców Cracovii, którzy wracali z meczu do podkrakowskich miejscowości a efektem tego było to, że potracili trochę barw. Ten mecz jak i kilka innych jeszcze faktów ze stosunków kibiców Widzewa i Wisły powoduje, ze mam zawsze nić sympatii dla tego klubu i chyba podobne odczucia mają ci Widzewiacy, którzy pamiętają tamten czas. Obok aspektów stricte kibicowskich warto też napisać, że mieliśmy sporo czasu, aby przed spotkaniem zwiedzić sobie to piękne miasto i widzieć jego charakterystyczne symbole - Starówkę, Wawel, Kopiec Kościuszki czy Smoka nad Wisłą, także była to całkiem fajna wyprawa pod wieloma względami.

Autor niejaki Chelsea. Mój przyjaciel. A i Plankton go zna