Marcinnno napisał(a): 
Cytat:
Idą czy człapią?
W miniony piątek, w 27 kolejce obecnie trwającego sezonu piłkarze Białej Gwiazdy odnotowali porażkę na "własnym" boisku z ekipą Korony Kielce.
Co bardzo znamienne już 3 w tym roku (na 10 meczów ligowych), a 6 jeśli się weźmie pod uwagę tegosezonowe 3 przegrane w roku poprzednim.
W tak słabym stylu Wisła niestety nie kroczyła po mistrzostwo nigdy w swojej "nowoczesnej" historii (wejście do klubu TF). 6 porażek odnotowała wprawdzie w sezonie 00/01, ale trzy z nich w samej końcówce zmagań, gdy już wszystko było praktycznie jasne.
W/w dane przypominamy, by spojrzeć prawdzie w oczy. Liczby bowiem nie kłamią, tak samo zresztą jak jeszcze nigdy i nikomu nie zaszkodziła konstruktywna krytyka.
A komu się ona należy? Np Henrykowi Kasperczakowi. Ciągle bowiem nie przekonał on o słuszności mianowania go trenerem Wisły. Gdy obejmował nasz zespół, Wisła była na pierwszym miejscu w tabeli z przewagą dwóch pkt nad Lechem. Gdy Lech dziś wygra ze Śląskiem, na trzy kolejki przed zakończeniem sezonu będzie również przewodzić tabeli, ale tylko z punktem jednym.
Kasperczak odpadł z rozgrywek PP już w ćwierćfinale. Co równie istotne, nie zaliczył jakiś czas później w pełni najważniejszego egzaminu weryfikującego jego kompetencje, a mianowicie nie wygrał bezpośredniej potyczki na szczycie z poznańskim Lechem.
Ktoś może błyskawicznie opowiedzieć, że jej nie przegrał. Ok. Wisła przeciwko "Kolejorzowi" zagrała bardzo poprawnie w obronie, stosując skuteczny w niwelowaniu ofensywnych poczynań gości pressing (wyłączenie z gry Stilicia, wyeliminowanie atutów Lewandowskiego), ale Wisła w tym meczu zagrała też bez rewelacji w ataku, dysponując na połowie przeciwnika wąskim wachlarzem ofensywnych rozwiązań, które raczej ani przez moment nie zwiastowały w wyrazisty sposób, że Lech tego dnia w Krakowie polegnie.
Kasperczakowi wygodnie było zremisować, ale kunktatorstwo nie symbolizuje teamów silnych, świadomych swoich walorów, gotowych w pełni reprezentować Polskę na międzynarodowej arenie. Śmiało można więc wysnuć tezę, że Wisła Kasperczaka nie idzie po mistrzostwo a po nie człapie. I to w sumie w dodatku z wywieszonym językiem, nerwowo oglądając się za siebie, czy aby ktoś nagle zza pleców nie wyskoczył i miana lidera nie odebrał. Skąd taki twardy wniosek?
Choćby stąd, że pod wodzą Kasperczaka Biała Gwiazda gra w kratkę. Bardzo dobre występy w Bytomiu i w II połowie meczu z Piastem przeplata słabymi z Koroną, Śląskiem, oraz cudem wygraną potyczką z Polonią Warszawa (nie zapominajmy o odpadnięciu haniebnym z rozgrywek PP i to na szczeblu 1/4)
Powyższe stanowisko potwierdza przypuszczenie, że nic w tej materii nie dało zwolnienie Macieja Skorży. To bowiem nie trenerzy biegają po boisku a piłkarze. A co w tym sezonie wyprawiają następcy niekoniecznie Reymana, ale przynajmniej Żurawskiego czy Błaszczykowskiego?
Przegrywają wszystko co dla nas kibiców jest najistotniejsze. Po raz pierwszy od 1959 roku derby z Cracovią. Wcześniej mega ważne kwalifikacje do bliskiej jak nigdy Ligi Mistrzów. Ponadto dwa z trzech meczów z Lechem (w tym jeden w superpucharze), jeden z Legią, a także potrafią się zbłaźnić gdy naprzeciwko nich stają ekipy Arki czy Korony. Można więc rozumować wszystko to, jako zupełne nieprzygotowanie pod względem mentalnym tej grupy ludzi do bycia najlepszą i eksportową ekipą polską.
Żenująco słabo gra nadal Paweł Brożek. Podobnie zresztą jak Andraż Kirm, który przy R22 zupełnie nie przypomina podstawowego gracza Słowenii, będącej za moment jednym z uczestników piłkarskich MŚ.
Może to wszystko jest więc pewnym sygnałem? Na przykład takim, że warto by było część z apanaży pseudoprofesjonalistów przeznaczyć na rozbudowę odpowiedniej bazy szkoleniowej i odpowiedniego szkolenia młodzieży. Że zamiast bazować na "starych układach" może warto by zainwestować w większą ilość pracowników marketingu, czy ludzi odpowiednich za PR i to w ludzi młodych, kreatywnych, mających nowatorskie wizje, a nie jednostki na zasadzie klientelizmu zsyłane z TF do pełnienia funkcji o których nie mają one bladego pojęcia, lub które pracę w sporcie traktują niczym obowiązek istnienia i egzystowania w świecie przez nie niechcianym i nielubianym.
Może warto przewietrzyć trochę szatnię i podziękować już tym, którzy grę w Wiśle traktują jak odrabianie pańszczyzny. Może warto rozwinąć skautnig, zrezygnować z trenera, który już kiedyś pokazał, że dla niego najistotniejsze są pieniądze a nie dobre imię ABG, a zamiast tego zainwestować w tworzenie akcji prospołecznych budujących nie tylko pozytywny wizerunek marki (bo takową jest z całą pewnością Wisła), ale także gromadzących wokół R22 większą liczbę fanów z różnych środowisk lokalnych.
Może warto zrobić krok do tyłu, by potem zrobić dwa do przodu?
Może można wszystko. Trzeba jednak chyba głównie chcieć. A co chcą z Wisłą dalej robić jej decydenci ciągle nie bardzo wiadomo, bo utopią jest przy R22 otwarty plan polityki długofalowej. A w nim jak na razie ciągle nie ma miejsca dla umiejętnego wykorzystywania potencjału tkwiącego w trójkolorowych fanach.
Może przyjście Bogdana Basałaja zmieni coś w tej materii? Zobaczymy, bo może być też tak, że ten pan powie kiedyś, że tak naprawdę on nic nie może.
|
SKWK..............
Ostatnio edytowane przez SpoXsteR : 02.05.2010 o godz. 20:58.
|