|
W zasadzie należy zgodzić się z Markusem. Świetny mecz Sobolewskiego, dobry Pawełka, Jopa, Marcelo i Łobodzińskiego. Tak, Wojtek dzisiaj walczył. Grać w piłkę nadal niezbyt potrafi, ale zaangażowania nie mogę mu odmówić.
Mam jednak kilka dodatkowych uwag. Po pierwsze - Wisła zagrała mądrze taktycznie. Pod względem czysto sportowym Amika była na lepszej pozycji wyjściowej - kwartet Kriwets-Stilić-Lewandowski_peszko jest w świetnej formie i teoretycznie może rozklepać każdą drużynę w naszej lidze. Tymczasem z nami Amika miała tylko dwie dobre sytuacje - Roberta Lewandowskiego w pierwszej połowie oraz Kriwetsa w drugiej (świetne zachowanie Pawełka uchroniło nas przed golem).
Diaz i Sobolewski toczyli ciężki bój w środku pola. Grali twardo, mimo to nie złapali żółtych kartek. Podobnie świetny Marcelo z Jopem, którzy skutecznie zniechęcili Lewandowskiego do gry.
Po drugie - nasi ofensywni zawodnicy są w bardzo kiepskiej formie, więc ciężko było zawalczyć o zwycięstwo. Paweł Brożek gra dramatycznie, w zasadzie lepiej chyba by było, gdyby kolejny mecz zaczął na ławce. Niewiele lepiej Boguski, ale ten przynajmniej biegał i walczył. Łobodziński 100% zaangażowania, dobry strzał - ale to nie jest nadal zawodnik robiący w ofensywie różnicę. Za mało wygranych pojedynków 1 na 1, szczególnie w kluczowych momentach.
Jedynie Małecki jest w formie, ale to za mało by pociągnąć drużynę. A już na pewno nie przeciwko Amice.
Kirm, który wszedł na podmęczonego przeciwnika, nie był w stanie minąć Gancarczyka, najsłabszego ogniwa Amiki. Nie bez powodu siedzi na ławce.
Remis należy oceniać jako sukces, ale z takimi problemami w ofensywie wcale nie jestem pewien, czy uda się zdobyć komplet punktów do końca sezonu.
PS. no i sędzia Małek. Po prostu kiepski. Niekonsekwentny, sędziował po aptekarsku przerywając co chwila i tak marne widowisko. Mnóstwo małych, ale irytujących błędów na naszą niekorzyść. No i dwa większe: Gancarczyk powinien był za pyskowanie dostać drugie żółtko - bez dwóch zdań. W pierwszej połowie była też ręka (Wojtkowiaka?) w polu karnym.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|