|
Wydaje się, że Wisła w tym składzie i obecnej dyspozycja zagrała "na maksa" tego, co zagrać mogła. Konstrukcja sprowadzała się de facto tylko do indywidualnych akcji bocznych pomocników, liczeniu na odbiór w strefie obronnej rywali i długich wybiciach z jak najmniejszym ryzykiem.
W drugiej linii, przy duecie Sobol-Diaz nie miał kto rozgrywać, mogliśmy więc tylko przeszkadzać. Boki Lech zdołał skutecznie zamknąć, mimo aktywnej postawy skrajnych pomocników (też jestem zdania, że Kirm powinien wejść nieco wcześniej). Brożek znów zawsze był przynajmniej o tempo spóźniony, Boguski "czarował" przyjęciami z odskakiwaniem piłki (aczkolwiek walczył i wykonywał dużą pracę w destrukcji), Piotr Brożek koncentrował się tylko na Peszce, ale widać, tym razem miał jasne polecenia od trenera.
Generalnie mecz pokazał, jak bardzo nadal brakuje zespołowi kreatywnych pomocników, szczególnie ofensywnych środkowych, drugiego, silnego napastnika, lepszego wyszkolenia technicznego zawodników niezbędnego do gry na małej przestrzeni.
Pokazał też parę dobrych spraw: przede wszystkim bardzo mile zaskoczył Jop, pokazując, że jak na nasze warunki wciąż jest niezłym i pożytecznym obrońcą. Udanie zastąpił Głowackiego. Świetnie radził sobie Marcelo, Pawełek o dziwo tym razem nie popełnił żadnego poważnego błędu, Łobodziński ciągle notuje progres pod ręką Kasperczaka. Aczkolwiek, rzeczywiście, jak na takiego, w sumie wysokiego i nieźle zbudowanego chłopa, stanowczo za często przegrywa w walce ciałem i wywraca się jak szturchnięte dziecko.
Sobolewski też wrócił do dawnej, bardzo dobrej dyspozycji. Diaz wykonał dobrą pracę w destrukcji.
Z niecierpliwością czekam teraz na powrót Ba i Garguły do składu, oraz na "aktywację" Christowa. Wisła ich potrzebuje. To są bowiem elementy, którą mogą w ostatnich meczach przeważyć szalę walki o mistrzostwo na korzyść Białej Gwiazdy. W kolejnych meczach musimy już wygrywać, a nie stawiać na przeszkadzanie przeciwnikom.
Ostatnio edytowane przez Markus : 24.04.2010 o godz. 18:17.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|