|
A ja szczere mówiąc na miejscu Kaczyńskiego nie brałbym się za start w wyborach preydenckich - rzucić Ziobrę albo Romaszewskiego - do II tury raczej przejdą, a w niej może być róznie. Zresztą z wygranej Bronia "konserwatysty - bo lubi otwierać konserwy" też bym nie robił sensacji.... Jak napisał ktoś powyżej - PO nie będzie miała żadnych przeszkód do wdrażania swoich reform - i okaże się że żadnych reform nie będzie, bo PO o ile ma PR-owskie hasła to nie ma żadnych gotowych rozwiązań. Natomiast Kaczyński musi odbudować struktury wewnętrzne partii, przede wszystkim znaleźć godnych następców dla tych, którzy zginęli w katastrofie - Gęsickiej, Natali-Świat, czy tak niedocenianego Gosiewskiego........
Prawda jest taka, że start w wyborach Kaczyńskiego niezależnie od ich wyniku będzie jego porażką:
1) w razie przegranej - właściwie konieczność pożegnania się z poważną polityką;
2) w razie wygranej - pozostawienie odbudowy struktur partii w rękach Lipińskiego czy Suskiego - grozi upadkiem i dnem.
Dlatego jeżeli Jarosław Kaczyński jest w stanie jeszcze myśleć strategicznie (61 lat w polityce to jeszcze nie jest emerytura) i potrafi przypomnieć sobie chwile sukcesów, to wie, że jego start w wyborach bądź nawet wykorzystanie tragedii smoleńskiej w tegorocznych wyborach - zarówno prezydenckich jak i samorządowych - może doprowadzić w ostateczności do klęski PiS. Natomiast ważniejsze są przyszłoroczne wybory parlamentarne - PiS pomimo kiepskich notować - wykorzystując swoje możliwości może je wygrać. Zamiast wykorzystywać tragedię smoleńską należałoby założyć Instytut Lecha Kaczyńskiego - w formie fundacji - który zajmowałby się szerokim spektrum różnych spraw, w którym znaleźliby miejsce Ci nieliczni bliscy współpracownicy Prezydenta którzy żyją, a który mógłby stanowić duże wzmocnienie prawicy, p stratach jakie poniosła....
Pozrawiam serdecznie
JAZDA, JAZDA, JAZDA BIAŁA GWIAZDA !!!!!!!!!!!!!!!!!!
|