wczoraj widzialem Wisłe Kasperczaka. Sam trener mówił ze w zwiazku z żałoba mial najwiecej jak dotad czasu by "pobawić" sie drużyną.I mi to sie podobało.
Tylko czy my graliśmy dobrze, czy to Śląsk był mega słaby. Pomijając gre bez napastnika(bo Ćwielong to jest boczny pomocnik, prócz szumu on nic nie robi) Śląsk nie zrobił sztycha.
W końcu zagrali ze srodkowym pomocnikiem- Jirsakiem, i ten w koncu zagrał tak jak powinien grac na tej pozycji. Czyli wychodzic do piłki od obronców, i rozdawac ja w ofensywie.
Wojtek zaczął grać, bo mu trener powiedział by grał to co potrafi. On wczoraj wrzucił lewa noga, i to nawet nieźle - tego jeszcze nie było w Wiśle
Podsumowujac: Jestes tak dobry jak twoj ostatni mecz.
ale gdybyśmy mieli 2 niezlych napastnikow, powinno byc z 5.
A Brożek gra na kontuzji, innej opcji nie widze. Przeciez boi sie strzelać!
Nikt o tym nie pisze, a powinno. Pamietacie jak za Skorzy psioczyliśmy ze nitk z młodych NIC nie gra? W sensie ze wogole nie wchodzili. A wczoraj? Maczynski rewelacja, mogł miec asyste, ale podal do Pawła, ktory nie strzela