Wyświetl pojedynczy post
cpc
Senior Member
 
Od: 10.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#6252
Stary 21.04.2010, 12:34
DysoN napisał(a):Wyświetl post
1.
2a.

A teraz male zadanie: jesli faktycznie J.Kaczynski zdecyduje o kandydowaniu na urzad prezydenta RP znajdzl w przemowieniu kandydata 10 roznic:
To teraz odwróćmy nieco sytuacje, mianowicie załóżmy, że po drugiej stronie barykady(w PO) mielibyśmy braci, dajmy na to, Komorowskich, załóżmy dalej, że w katastrofie lotniczej zginąłby prezydent, ale nie Kaczyński a Komorowski. Załóżmy dalej, że w dniu tej tragedii szefem klubu PO byłby obecny marszałek Komorowski, który wtedy w ogóle nie rozważał jeszcze kandydatury prezydenckiej - naturalnym kandydatem obozu PO był przecież jego brat. W tej sytuacji koledzy namówiliby Pana Marszałka na kandydowanie w celu "obrony Polski przed kaczyzmem". Co tu dużo nie mówić cel chwalebny i w ogóle.
Załóżmy wiec, że marszałek Komorowski by się zgodził. Jak więc brzamiałyby jego pierwsze słowa skierowane do narodu? Czy aby nie tak:

Cytat:
W tej niezmiernie dla mnie trudnej chwili, po tej strasznej tragedii w ktorej zginelo tyle szlachetnych i wspanialych postaci naszego spoleczenstwa, w odpowiedzi na prosbe narodu polskiego podjalem z ciezkim sercem decyzje o ubieganiu o urzad prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Niech tragiczna smierc wielkiego patrioty, prezydenta Jana Komorowskiego zostanie nalezycie zapamietana a ja bede mial zaszczyt i honor kontynuowac jego wielkie dzielo."
Różnica polega na tym, że postawa marszałka zostałaby przyjeta przez media jako wyraz troski o naród. Sam marszałem być może stałby się z miejsca autorytetm moralnym, bo przecież niekażdy człowiek po takiej tragedii byłby w stanie jeszcze myśleć o "losie biednych Polaków", a tu proszę takie poświecenie. Pewnie zaczęły by się "wizyty w szkołach, zakładach pracy" . Głosowanie w tej sytuacji na kogoś innego będzie ,jak to mówią, obciachem.

Jeśli wystartuje J. Kaczyńskie reakcja mediów będzie dokładnie odwrotna. Tych samych mediów, które jeszcze niedawno przyznały, że obraz L. Kaczyńskiego był "nieco" zafałszowany w niektórych środkach masowego przekazu.

Piszę to nie dlatego, że jestem jakimś wielkim fanem PISu, można by rzec, że wręcz przeciwnie, ale pewne kwestie obiektywnie umiem dostrzec lub przyjąć do wiadomości. Pzdr