Wojtek_Lok napisał(a):

Wybieram się do Tunezji. Prosiłbym serdecznie osoby które były o wszelkie cenne wskazówki. Czego unikać? Po angielsku się dogadam? Jak z jedzeniem i wodą? Podobnie jak w Egipcie czy mniej zatruć? Dolary i Euro podobnie przyjmują? Wszelkie cenne rady. Proszę.
Pozdrawiam,
Wojtek.
|
Skoro byłeś w Egipcie, to mniej więcej wiesz, czego się można po Arabach spodziewać. Ich dzielnice targowe, tzw. Mediny, to po prostu zgraja Twoich "frendsów", którzy dla Twojego € zrobią wszystko. Jeśli chcesz coś kupić, to tylko za połowę ceny, którą Ci zaproponują. Jeśli masz miękkie serce, to odpuść sobie, bo Cię oskubią bez litości. Pamiętaj, że wszystko, począwszy od fotki z babą, która wypieka tradycyjnymi metodami jakiś tam ich arabski chleb, po, co bardziej oczywiste, przejażdżkę na wielbłądzie jest płatne. Targować należy się zawsze i wszędzie, chyba, że jesteś w knajpie z menu i cenami w nim- wtedy wiadomo, ale taksówki i zakupy na bazarach, to zdecydowanie miejsca do negocjacji cen. Unikać w zasadzie nie masz czego, a przynajmniej ja się z niczym niebezpiecznym tam nie zetknąłem, a byłem nawet na meczu drużyny Etoile Sportiff du Sahel (zobaczcie sobie ich herb

) z jakąś drużyną z Tunisu. Nie muszę chyba mówić, że zbyt wielu białych to tam nie było, a obyło się bez jakichkolwiek incydentów

Uważaj tylko na gości oferujących Ci podprowadzenie Cię gdzieś itp, bo zaprowadzą Cię do najbardziej oczywistego miejsca, do którego może nawet sam szedłeś, albo do np. zamkniętej wieży widokowej i będą się domagali kasy. Wszystkich ich po prostu ignoruj najlepiej, bo s****yny są strasznie zachłanne. Przez cały pobyt profilaktycznie piliśmy duże ilości wódki, więc nic nam nie było.

Jeśli dobrze pamiętam, to mieliśmy przy sobie €.
Cytat:
tunezja ze wszytskich krajów, jest chyba najbardziej umiarkowana
więc to są muzułmanie ale praktykujący tylko kiedy trzeba(poza starszymi), np smierc bliskich
|
Zgadza się- choćby katolicka katedra stojąca w sercu Tunisu świadczy o tym, że nie jest to jakaś sfanatyzowana odmiana państwa islamskiego. byłem tam w ramadanie i nikt się nie burzył, że pijemy i żremy sobie do woli, czy to w hotelu, czy to w mieście, choć trzeba przyznać, że zdecydowana większość mieszkańców do zakazu jedzenia od wschodu do zachodu słońca się stosowała.
A co do wakacji, jeśli ktoś planuje (albo nie planuje i może zacznie

) pojechać w Bieszczady to polecam tą miejscówkę:
http://warszawa.gumtree.pl/c-Nieruch...AdIdZ200332336
Idealny klimat dla grupki znajomych, niewielka odległość w zasadzie wszędzie, fajne widoczki i przystępna cena.