A mnie dziś/wczoraj rozwaliło przemówienie Jarka nad grobem Putry.Rozumiem tą jego traumę ale są pewne granice.Męczennik, męczeńska śmierć ,co to w ogóle ma być?Jeśli Jarek sugeruje zamach to niech to powie ,natomiast jeśli uważa że śmierć lotniczą można podpiąć pod to to chyba grubo mu się coś pomyliło.
To nasi oficerowie polegli w Katyniu i innych miejscach na to zasługują, żołnierze polegli na wojnie, miliony żydów zastrzelonych czy zagazowanych a nie nawet najbardziej prawy poseł, który zginął w wypadku lotniczym.
Mam zajebiście mieszane uczucia bo uczciwie i bez żadnych jakiś kalkulacji, mimo że nie uważałem czy na pewno Wawel jest idealnym miejsce pochówku Lecha, to przyjąłem to do wiadomości, uszanowałem i autentycznie czułem duży niesmak patrząc na te krzyczące grupki frustratów.
Żenowały mnie te okrzyki,transparenty , m.in Czy godzien Królów...gdzie te osoby tak na prawdę powinni to pytanie zadać przy pałacu ale w Anglii...Czy królowa Anglii jest godna noszenia tej nazwy, gdy jej kompetencje są żadne.
Kaczyński nigdy Królem nie był i na szczęście nigdy nie chciał być
Teraz to na prawdę jestem grubo w rozterce bo ja nie wiem o co Jarkowi chodzi...Lech na Wawelu - ok ,Teraz Putra męczennik, należy zadać pytanie co dalej.