ciężko jest uwierzyć w sposób postrzegania piłki nożnej, meczu, atmosfery na trybunach etc przez zarząd Legii. W tej chwili to naprawdę wygląda tak , że oni chcą być prekursorami innego sposobu widzenia meczu piłkarskiego, całkowicie innego co każdy z nas zna.
Przecież ten Walter podobno u nas w juniorach był, toż powinien mieć szczątkowe choćby pojęcie jak taki mecz na boisku i trybunach z grubsza wygląda.
Coś chyba odbiło chłopu na starość i zapragnął zostać wizjonerem. Zrobić Taniec z gwiazdami czy Mam talent na stadionie. Jedyne dobre w tej sytuacji, że to nie u nas.
Będzie cyrk, jak się okaże , że ta cała agencja reklamowa Grand Cochonos (czy jakoś tak, nazwa sugeruje jakieś jajcarskie podteksty) z całą premedytacją przegięłą z tą reklamą (o ile ten spot jest prawdziwy a nie fałszywka w sieci) i po klapie pomysłów ITI na nowym stadionie rozpłynie się w powietrzu .
Bo spocik niezły, w sam raz dla salonu masażu lub agencji towarzyskiej.
Swego czasu po wojnie , gdy staliniści trzymali nasz polski ludek mocno za uzdę, wrócił z Belgii czy Francji do kraju taki poeta , Gałczyński. Już na dzień dobry był podejrzany, wiadomo, ze zgniłego Zachodu , na pewno szpieg.
Żeby się od niego odczepili wypisywał teksty mocniej zaangażowane od reszty, a przebijał wszystkich relacjami z Moskwy, jak tam cudownie się żyje i pięknie jest, a jedyne co tam go wnerwia to za dużo pomarańczy w sklepach , bo on osobiście tych cytrusów nie lubi.
Wszyscy zawistnicy wiedzieli, że sobie jaja robi na bezczel, ale ruszyć go nie mogli, z takimi tekstami był nie do ustrzelenia.
Na takie działanie agencji reklamowej Wielkie Jądra po cichu mam nadzieję. Bo jeśli oni to robią na poważnie i długofalowo to nawet ja zaczynam legionistom współczuć , choć pomóc nie mam jak
