|
Dla mnie prywatnie, zarówno Jarosław K. jak i Komorowski, są politycznymi "ofiarami" tej tragedii. Jarosław startując w wyborach zada kłam wszelkim tezom o swojej etyce i kulturze. Ponadto straci wymiar człowieka, a zostanie (przynajmniej w moich oczach) jakimś politycznym robotem. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić by 2 tyg. po stracie brata, szwagierki i przyjaciół. Mając do tego umierającą matkę i tak na prawdę brak prywatnego życia - startować w wyborach prezydenckich. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie kampanii prezydenckiej "opartej" na zmarłym. W moich kategoriach etycznych, skreśla to te osoby i partię z kategorii ludzkiej.
Co do Komorowskiego. Nie był zupełnie przygotowany na zostanie P.O. Prezydenta i było to widać. Tak jak kolega wyżej pisał, wyglądał tak jakby ktoś nim sterował. Od pisania przemówień, które potem z gracją i charyzmą deski klozetowej czytał, po nieprzemyślane decyzje, poprzez wreszcie brak aparycji Prezydenta. Jakiejś takiej bijącej z niego klasy, co zarówno Kwaśniewski, Wałęsa, jak i Kaczyński mieli.
Szczerze mówiąc sam nie wiem na kogo będę głosował. Korwin jest najbliższy moim poglądom, ale na Prezydenta? Nigdy w życiu. Jurek, trochę mnie światopoglądowo, ale jednak jest konserwatywny i twardy, a przy tym opanowany. Przypomina mi takiego Amerykańskiego Prezydenta - i dlatego chyba będzie najlepszym kandydatem. Choć to za pewne tzw. "zmarnowany głos", jeżeli nie będzie startował z listy PiSu.
Pawlak pokazał się z dobrej strony w sejmie, ale... sytuacja analogiczna do Witosa - "wójt idealny, ale..."
KLUB FUTBOLU AMERYKAŃSKIEGO: KRAKÓW TIGERS
|