Krissu napisał(a):

Jak dla mnie JK nie wystartuje. Pominę spekulacje na temat jego stanu psychicznego. Według mnie jeśli JK wystartuje, i ewentualnie wygra, nie będzie miał z kogo zrobić szefa partii.
Ciekawa sprawa z Hrabią Wąsem. Jego przemówienie na pogrzebie pokazało, że ma charyzmę drewnianej deski. Nie dziwię się, że w PO pojawiły się glosy, żeby jednak go nie wystawiać. Donek może i by miał ochotę Bronisława wycyckać, ale wie, że po medialnej szopce pod tytułem "prawybory" byłoby to samobójstwo.
|
Mam takie same wątpliwości co do kwestii szefa partii, choć ten kij ma dwa końce. Od dawna mówiło się, że PiS będzie mieć problem z "dziedziczeniem", możliwe że JK wykombinuje to w ten sposób - jeśli wygra wybory, to kwestia sama się rozwiąże, a partia się nie rozleci ze względu na scalającą to środowisko śmierć Prezydenta.
Moim zdaniem duże szanse miałaby kandydatura prof. Kleibera. Osoba ta nie jest dobrze znana - nie budzi kontrowersji. Ale jej główna zaleta to możliwość jej poparcia przez SLD, ponieważ Kleiber wcześniej współpracował z lewicą, w czasach gdy rządzili. I cała akcja "promocyjna" idzie w gwizdek pt. "kandydata ponadpartyjnego", "zgody narodowej" itp. Nawet Gowin mówił o nim w pierwszej chwili. A o możliwym poparciu przez SLD jakaś gazeta już pisała.
Ale główna zaleta takiej wspólnej kandydatury, na płaszczyźnie politycznej, to pierwsza oficjalna i publiczna współpraca PiSu i SLD (TVP nie liczę, bo nie jest to współpraca publiczna). I to współpraca, której zwolennicy tych dwóch partii w ogromnej większości nie odebrali by skrajnie źle.
To otwiera ogromne możliwości polityczne na przyszłość, tj. w razie gdyby PiS i SLD miały większość w sejmie jest możliwość powołania wspólnie, na fali poprzedniego wspólnego poparcia Kleibera, także rządu "fachowców" z "apolitycznym" premierem.
Nie piszę tego jako zwolennik takiego rozwiązania, rysuję tylko ciekawą możliwość.
http://www.rp.pl/artykul/463957_SLD_...kandydata.html