Wyświetl pojedynczy post
Vinci
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 03.2005
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#6002
Stary 19.04.2010, 06:45
Wojtas napisał(a):Wyświetl post
Postawa Saakaszwiliego budzi mój ogromny szacunek.

Zreszta to bylo widac nawet jak sie spotykali z prezydentem Kaczynskim ,byla w tym jakas taka ludzka wież,serdecznosc ,naprawde to byla przyjazn.
Dzis podobo lecial do Portugalii, stamtąd udał się do Włoch, potem do Turcji, do Bułgarii, a później do Rumunii. Dopiero stamtad do Polski.


Ciekawe ze z Wloch Berlusconi sie z nim nie zabral.Tak zawsze odwazny .Reszta zachodniej Europy jakby w sobote rano wsiadla do pociagow to na niedziele byla by w Krakowie.Samochdami jako VIPy tez jechali by duuzo szbciej niz normalni ludzi.
Saakaszwili osmieszyl cala tą smietanke ktora lubi wygody wiec pociagami czy samochodami tłuc sie nie bedzie.

Widac ze to byl prawdziwy przyjaciel naszego Prezydenta i za wszelka cene chcial dzis go ostatni raz pozegnac.I to mu sie udało .

Szacunek!!!
Poruszyłeś ciekawy wątek. Pisząc ciepło o Saakaszwilim, warto również wspomnieć o przedstawicielach Maroka, którzy również zawitali wczoraj do Krakowa. Zrobili to malutką awionetką, bez jakichkolwiek szumnych zapowiedzi, wzbudzając ogromne zaskoczenie i zamieszanie wśród służb kontroli lotów.

Gdzie Maroko, a gdzie taka Francja czy Anglia? Okazuje się, ze mała awionetka zdziałała więcej niż latający czołg Air Force One... no ale cóż, może to przez ten pył.

Wczoraj po uroczystościach miałem okazję być świadkiem przejazdu Miedwiediewa oraz całej jego kawalkady przez ul. Św. Gertrudy. Pisząc lub mówiąc o stosunkach polsko-rosyjskich sporą wagę w komentarzach przywiązuje się do ich symboliki. Po zachowaniu prezydenta Rosji można było odnieść wczoraj wrażenie, że jest u siebie. Zasłony w limuzynie odsłonięte i dumne spojrzenie na ludzi stojących wzdłuż barierek. Wygląda na to, ze owacje, jakie zebrał pod Mariackim natchnęły go sporą pewnością siebie.
Tak czy inaczej Rosjanie są dla mnie największym zwycięzcą tej prestiżowej rozgrywki (bo tak trzeba nazwać wczorajsze uroczystości, dla przedstawicielstw zagranicznych). Wylądowali w Krakowie 3 samolotami, bez cienia obaw o pył wulkaniczny, grając tym samym na nosie Anglikom, Francuzom i przede wszystkim Amerykanom.

Trochę niepokojem napawa mnie fakt, coraz częstszego traktowania Rosjan w mediach, jak wiernych i oddanych przyjaciół. Owszem zasługuje na podziękowanie ich postawa po katastrofie, ale wydaje mi się, ze jest zbyt wcześnie na wpadanie sobie w ramiona.
Przed nami rocznica zakończenia II wojny światowej. Bardzo ciekawi mnie, czy nasi żołnierze, którzy pojadą tam jako przedstawiciele polskiej armii, będą musie maszerować pod portretem Stalina...
"Kradzione szczęścia nie daje..."