Zostawmy na chwilę dyskusję czy prezydentowi Kaczyńskiemu należy się czy nie miejsce na Wawelu.
Mnie najbardziej zastanawia jedno: czemu mając do wyboru cztery miejsca pochówku, z których trzy nie wzbudziłyby żadnych kontrowersji, zdecydowano się na to jedyne budzące niezdrowe emocje. To, że te emocje i protesty będą było jasne już od południa dnia wczorajszego, gdy to pojawiły się pogłoski o Wawelu. Słychać i widać było dyskusje wszędzie - w sklepie, pizzerni, radio, stronach www. Urywały się telefony i ile osób tyle było opinii i ich wersji. Dlaczego w takiej sytuacji rodzina i kardynał Dziwisz, mając czas do wieczora, nie poszli drogą uszanowania czasu żałoby, zapewnienia spokoju swoim najbliższym oraz unikania sporów i kontrowersji. Dlaczego okryci smutkiem krewni i duchowy przywódca Krakowa mając możliwość wybrania rozwiązania zapewniajacego godne i spokojne przejście tego ponurego okresu, decydują się na krok, który po raz kolejny wywołuje kłótnie i podziały wśród Polaków, spycha na margines tragedię wielu rodzin i być może spowoduje za chwilę konieczność zamknięcia tego tematu
