Pan Jotka napisał(a):

Co do Kwaśniewskiego. Widzę, że łaska pańska(twoja) na pstrym koniu jeździ. Powołujesz sie na Kwaśniewskiego i Millera chyba po raz pierwszy w życiu. Ale ci to pasuje więc ci odpowiem. A co mają powiedzieć? Pozycja polityka zobowiązuje do pewnych rzeczy. Poza tym wspominałem tutaj już(ale został mój post oczywiście skasowany!), że na ekranie niejednokrotnie się kłoca i obrażaja, a potem idą na spotkanie przy herbacie choćby. Rada rozwoju Nardowego była ciałem opiniodawczo-doradczym, więc co w tym dziwnego, że debatowało tam wiele róznych osób. Skład nie był stały, jak okreśłił to ryszard Kalisz,to były takie "czwartkowe obiady". Szkoda, że nie miało to przełożenia na nic.
Podajesz przykład Jospina i Chiraqa. Wyjątki nie stanowią reguły. Sprawdź dlaczego przylecieli wtedy razem.
Silny negocjator..Dobre sobie. Po owocach ich poznacie-brzmi cytat z Biblii. Pokaż mi owoce twardych negocjacji.
Nie podpisał bo czekał na cud i że Irlandia odrzuci, tak aby miec dobry argument na niepodpisywanie traktatu. I tyle. Nie posądzałbym prezeydenta o chęc NIEWYWIERANIA NACISKU na kogokolwiek.
|
Dawno już nic nie pisałem na forum (i nie zamierzam zbyt długo znowu pisać) ale zawsze miałem taką złotą zasadę, którą uważam za bardzo cenną w dyskusji - gdy powołuję się na jakąś opinię, to staram się powołać na opinię przeciwnika osoby, której piszę. Bo jeśli o Kaczyńskim dobrze mówi np. Jakubiak albo jakiś inny jego współpracownik, to rzeczą oczywistą jest, że jest to wypowiedź zabarwiona w pewnym zakresie osobistą sympatią czy wspólnie wyznawanymi poglądami.
Dlatego też w tym miejscu powołałem się na Kwaśniewskiego, Millera i Nałęcza - bo to są przeciwnicy polityczni Kaczyńskiego, więc ich zdanie o pozytywnych cechach Prezydenta nie podlega zarzutowi o brak obiektywizmu.
I niepotrzebne są retoryczne sztuczki, że oto niby ja opieram się na opiniach Kwaśniewskiego czy Millera, bo mi to pasuje. Dodam, że takie opinie, o prywatnym bardzo sympatycznym wizerunku LK pojawiały się tu i ówdzie już wcześniej, tyle że skutecznie były ukrywane w potoku innych informacji.
Nie przez przypadek wiele osób zaraz po katastrofie zachodziło w głowę jak to się stało, że portale internetowe posiadają jednak zdjęcia Prezydenta, gdzie wygląda na sympatyczną osobę, a nie naburmuszonego "kartofla", a wcześniej tylko takie się pojawiały.
Co do tego, że chodzą na kawę poza anteną to zgoda.
Co ro Narodowej Rady Rozwoju, to nie chodzi mi o charakter tego ciała, ale o to, że ten kłótliwy człowiek zaprosił tyle osób z całkowicie różnych środowisk, i one razem zbierały się i dyskutowały. Gdyby był kłótliwy to nigdy by do tego nie doszło, niezależnie od tego, jak nieformalne te spotkania były.
Jeśli zaś chodzi o szyty UE, to z tego co pamiętam, to nie był jedyny przypadek, to raz, a dwa - zupełnie nie rozumiem dlaczego miałby nie jechać? W końcu jest Prezydentem, a jak się okazało, nasze przepisy (Konstytucja) nie wykluczają obecności Prezydenta na szczycie UE.
Co do Traktatu, to możesz sobie wierzyć, że chciał odrzucić, ja - jako jego wyborca, ale jednocześnie przeciwnik traktatu z Lizbony i w ogóle obecności Polski w UE, z przykrością stwierdzam, że LK chciał go podpisać, ale na swoich zasadach. Wolałbym, żeby go nie podpisał. Ale poza tym, to negocjował ten traktat na tyle dobrze, na ile to było możliwe, wynegocjował dla nas nieobowiązywanie Karty Praw Podstawowych w odpowiednim zakresie.
Co więcej, po tym okazało się, że niektóre Państwa, które wcześniej się zgodziły na TL chciały takich zapisów, jakie uzyskała Polska.