Wyświetl pojedynczy post
Artrem
Member
 
Od: 10.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2001
Stary 10.04.2010, 06:38
Waldi69 napisał(a):Wyświetl post
Czy Ty na pewno żyjesz w Polsce? Po drugie nie masz racji człowieku z tą techniką i psychiką tym bardziej. Piszesz tak jakbyś nigdy nie grał w gałę. Techniki Zidane nie nauczył się na podwórku, najważniejsze szlify czyli poszczególne komponenty techniki jakimi są gra ciałem, dośrodkowanie, strzał, przyjęcie piłki ukształtował sobie na pięknych zieloniutkich murawach najpierw w Cannes potem w Bordeaux. Po drugie podczas szkolenia techniki należy zwracać uwagę najpierw na koordynacje ruchową, bo ona jest fundamentem techniki. Polecam więc najpierw sobie poczytać a potem brać się za układanie programów szkolenia...
Podsumowując dopóki nie będzie u nas równiutkich boisk, na których mogliby trenować nie tylko seniorzy ale i młodsi adepci, dopóty nie będziemy sprzedawać swoich za 30 mln.
http://dariuszwolowski.blog.interia.pl/
Nie znaczy to, że po takim meczu jak z Arsenalem nie odczuwa szczęścia. Piłkę, którą wbił Manuelowi Almunii cztery gole, zabrał do domu. Xavi nazwał go nie tylko najlepszym piłkarzem świata, ale też dodał, że trzeba o niego dbać wyjątkowo, bo to od Messiego będzie zależała przyszłość klubu w najbliższych latach. Przypomina to trochę diagnozę Carlesa Rexacha egzaminującego Messiego przed dekadą, gdy 13-latek stanął u bram Camp Nou. „Należy zwrócić uwagę, by w procesie szkolenia, nie zatracił cech indywidualnych” – tak brzmiała notka napisana do trenerów „La Masia”. Rexach był świadomy, że owe cechy indywidualne, czyli drybling, który zdaniem Latynosów można wyćwiczyć wyłącznie na ulicy, uczynią kiedyś z Messiego piłkarza niebanalnego.

Wszystko zaczęło się w rodzinnym Rosario, niemal 20 lat temu, od ściany i piłeczki tenisowej w pobliżu boiska bez jednej choćby kępy trawy. Matka i babcia Lionela prowadzały na trening klubiku Abanderado Grandoli jego starszego brata Matiasa. Kiedy chłopaki ćwiczyli pod okiem don Aparicio, lewonożny maluch, niczym dziecko z autyzmem, bez słowa kopał piłką do tenisa o ścianę. Pewnego dnia przyszło na mecz tylko siedmiu chłopców, Aparicio potrzebował ósmego i poprosił donię Celię, by „wypożyczyła” mu Lionela. Matka długo się opierała tłumacząc, że jest za mały, trener obiecał wystawić go na prawym skrzydle, by miała go pod bokiem. Mogła ściągnąć Leo z boiska, gdyby tylko zaczął płakać. Messi jednak nie zapłakał, ale do dziś lepiej czuje się z prawej strony boiska.

Bez znaczenia, czy historyjka jest prawdziwa, a może powstała tylko dla zaspokojenia ciekawości prasy. Istotne jest to, że nawet teraz spoglądając na ukształtowanego już piłkarza zawodowego Leo Messiego, nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż gra właściwie tak, jak musiał grać wtedy. Impregnowany na pochlebstwa, ale też w dużym stopniu na taktykę i wszelkie futbolowe teorie rodzące się w głowach jajogłowych trenerów. Messi to ciągle dla nas wszystkich kumpel z podwórka przeniesiony na wielkie stadiony cudownym zrządzeniem losu.
------------------
Gdzie są ci fachowcy od szkolenia? Rok temu pisali bzdury o zbawiennym wpływie równiutkich boisk, wyśmiewali trening z wykorzystaniem piłki tenisowej itd. Kiedy Wisła zajmie się w końcu poważnym szkoleniem wychowanków?
Odpowiedz cytując