|
Widać powrót do dawnej taktyki Kasperczaka, czyli przesunięcie gry ofensywnej na boczne sektory boiska, mniej zadań defensywnych dla bocznych pomocników, kombinacyjna gra po ziemi.
Wszystko pięknie ładnie, tyle, że... wykonawców trzeba mieć do tego. Taka taktyka idealnie się sprawdzała, bo mieliśmy szybkich i dobrych technicznie skrzydłowych, którzy nie dość, że potrafili kiwnąć, to jeszcze dośrodkować na głowę... a teraz? Ani Łobo ani Piotrek Brożek to nie są gracze pokroju Uche czy Kosy. Notują sporo strat w walce 1:1, co przy ofensywnym nastawieniu skutkuje kontrami. Dośrodkowania też mają liche, więc ich skuteczność jest niewielka. Przy ofensywnie grających bocznych obrońcach, którym Kasper każe wchodzić cały czas na obieg, brakuje asekuracji po stracie.
Mam nadzieję, że nam się to w meczach z Amicą i Legią czkawką nie odbije. Tfu, na psa urok.
|