|
Jeszcze siedem kolejek do końca, patrząc na padakę jaką gra czołówka, skreślanie kogokolwiek z pierwszej czwórki, lub też obwieszczanie któregoś spotkania mianem meczu o tytuł, jest śmieszne. Na dzisiaj mamy cztery punkty przewagi nad indukcyjnymi, więc nawet jakbyśmy wtopili dwucyfrówkę w bezpośredniej konfrontacji, wygrywając pozostałe mecze zapewnimy sobie tytuł. I w drugą stronę- możemy pocisnąć ile chcemy kuchenkorzom, ale jak nie będziemy wygrywać w pozostałych spotkaniach, to sam triumf nad Amiką mistrza nam nie da. Na Suchych Stawach może być widowisko godne Gran Derbi Europa, ale jak za tym nie pójdą wyniki w innych meczach, to spokojnie obie ekipy mogą zostać przeskoczone przez zarówno Ruch jak i Legię. Pewnie, że 8 punktów to dużo, ale w czołówce wciąż jest sporo bezpośrednich spotkań do rozegrania. Co więcej nasza ligowa "elyta" regularnie ma problemy z ogrywaniem nawet najsłabszych ekip w lidze( vide Amika versus Onyszko i Przyroś versus Dyskopatia). Biorąc pod uwagę fakt, że prawie wszyscy o coś jeszcze grają i, że determinacja po stronie broniących się przed spadkiem zdaje się być większa( choć jak tak spojrzeć na starozakonnych...) to czołówka pogubi punkty w tym sezonie jeszcze nie raz.
Najśmieszniejsze jest to, że gdyby tych naszych grojków przygotować porządnie do rundy rewanżowej, to w tej chwili zastanawialibyśmy się, czy po meczu z Amiką dadzą nam paterę, czy trzeba będzie jeszcze tydzień poczekać. No, ale liga jest ciekawsza.
|