|
To nie jest śmieszne, to jest żałosne. Marketing kuchenkowy nakręca dziennikarzy, by z miernego widowiska zrobić hit ogólnopolski.
Stąd nazwa "derby Polski". Legia to zlewa, dla nich ważniejszy jest Widzew. My to zlewamy, dla nas ważniejsze są prawdziwe, krakowskie derby. Zlewa to Trójmiasto, mające Arkę i Lechię. Zlewa Śląsk - z Górnikiem i Ruchem na czele.
Jeszcze za historycznych czasów ŚP Lecha Poznaniacy mieli przeolbrzymie kompleksy, wystarczy wspomnieć chórzystów i Puchar Polski. A teraz, jak Lecha już nie ma istnieje konieczność wypromowania nowej, świeckiej tradycji.
Najśmieszniejsze jest to, że po ostatnich wyczynach naszych ligowców większość kibiców będzie się raczej pasjonować tym:
1. jak poradzą sobie Czerwone Diabły z Chelsea, grając bez Rooneya - mecz na szczycie Premiership
2. jak poradzi sobie Schalke z Bayernem (ten mecz może rozstrzygnąć o mistrzostwie Bundesligi)
3. wreszcie Kubica
Trzeba być maniakiem polskiej ligi, by podniecać się występem Pączka w "derbach Polski". Podobnie jak występem Joli Rutowicz w "tańcach na lodzie". Podobny rodzaj show, trzeba przyznać.
Żeby nie obrażać Legionistów, rolę Joli Rutowicz pełnią gospodarze.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|