Moje skromne zdanie na temat dwóch panów:
- Tede - rap bardziej pod komercje, jakoś za nim nie szaleje, chociaż "Warszafski Deszcz" a konkretnie "Powrócifszy" z jego udziałem uważam za bardzo udany, przesłuchałem również "Notes 2" , ale po za kilkoma kawałkami wpadającymi w ucho, płyta naprawdę przeciętna + występ w Opolu, jak dla mnie nie wypał(starsze babcie udające, że bawią się, przy muzyce chłopców w czapkach New Era

)
- Peja - nic mnie tak nie wkurza, jak zmiana Peji przez te ostanie lata. Za dawnych lat to był gość który razem z Paktofonem, Ostrym, K44 tworzył śmietankę naszej Polskiej kultury h-h, ba, jego płytę "Na legalu", uważam dalej za jedną z lepszych jakie powstały w ostatniej dekadzie, ale Rychu z 2001 to Rychu, który umiał argumentować, jego teksty płynęły, wbijały się w ucho, a teraz, jak ktoś już wcześniej wspomniał: "dlaczego Tede jest ****ą? dlatego!", przesłuchałem "Styl życia gnoja", bo myślałem, że zostało w nim chociaż trochę starego Ryśka, no ale się przeliczyłem...
Kiedyś skłaniałbym się zdecydowanie w stronę Peji, dziś bardziej pod Chorego Pastora, ale ogólnie obaj, raczej mi latają
To oczywiście tylko moje zdanie, każde ma inne ucho, więc pewnie każdy sądzi trochę inaczej
