|
Akcja z Kamilem Poźniakiem, niezależnie od tego, czy żółte kartki mu się należały czy nie, jest niezłym popisem nieudolności sędziego. I najciekawsze, że nikt tego nie zauważył. Albo może ja jestem jakiś zamotany.
Otóż wytłumaczenie całej tej sytuacji było takie, że Poźniak sfaulował, sędzia zastosował przywilej korzyści, a akcje przerwał dopiero jak Poźniak sfaulował drugi raz, i od razu wlepił 2 żółte kartki.
A teraz przyglądnijcie się tej akcji: Poźniak (zawodnik GKS) fauluje, sędzia nie przerywa stosując przywilej i pozawala kontynuować akcje….. drużynie GKS Bełchatów! I dopiero po odzyskaniu piłki przez Odrę następuje drugi faul. Od kiedy przywilej korzyści to zezwolenie na kontynuowanie akcji przez drużynę która fauluje? Tzn. kiedy sędzia miał zamiar cofnąć akcje? Jak GKS strzeli z tego pierwszego faulu Poźniaka bramkę? .
Wysłałem to na weszlo, niech sobie poszydzą (jak mam racje, nie mam meczu nagranego więc nie mogę zweryfikowac tego co oglądałem)
....Głupota jest niezniszczalna i nieprzenikniona....
|