|
Wracając do tematu szkólki młodzieżowej w naszym klubie. Wykwalifikowani trenerzy, baza to jedno. Bardzo ważne sprawy nie powiem. Ale moim zdaniem problem w Wiśle tkwi w czym innym. U nas w juniorach, tramkarzach grają naprawdę fajni zawodnicy, utalentowani, szkoli ich się naprawdę technicznie, nie robi się z nich cepów boiskowych. Wszystko mecze wygrywają kilkubramkową różnicą. I według mnie tu tkwi problem- w młodzieżowym futbolu Wiślacy wygrywają każdy mecz, co weekend tylko zakłady czy strzelą kilka czy kilkanaście bramek. Już ci starsi zawodnicy przychodzą nba mecze na kacu, po ledwie parogodzinnym spaniu, po dużej imprezie. Co z tego? Nic, i tak mecz się wygra, bo jesteśmy dobrzy. Tylko nagle ci zawodnicy kończą 18,19 lat, czas wejść do futbolu seniorskiego i tak łatwo nie jest. W każdym meczu trzeba walczyć na całego, fizycznie być dobrze przygotowanym.
A co nasi juniorzy robią? Frantic, Shakers, Cień- tam można ich znaleźć. Dzień przed, w dzień meczu, po meczu - często tam bywają. I zeby nie było- mecze wygrywają. Ale nic z nich nie będzie. Nigdy.
Najgrosze jest to, że klub niewiele może zrobić. W klatce ich nie zamkną. Wszystko zależy od charakteru, inteligencji i odpowiedzialności tych młodych, zdolnych chłopaków. Ale cytując słowa z "Dnia Świra": "dlaczego człowiek musi decydować o swoim życiu zza młody, kiedy jest kompletnym krtetynem?"
|