|
Jeden z najlepszych wyścigów w F1, jakie widziałem w ciągu ostatnich 5 lat.
Nie tylko chodzi o zaskakujący start i warunki atmosferyczne, które sprzyjały Kubicy.
Ale na torze trwała nieustanna walka! Szaleńczy pościg Hamiltona (szacunek, mimo że na końcu puściły mu nerwy), który mijał rywali jak tyczki. Klasa Alonso i jego walka z Massą. Piękna jazda Webbera, choć zakończona pechowo. Błysk Schumiego, który też pięknie walczył, choć pod koniec dziesiątki.
I ostatnie parę okrążeń, na których toczyła się zaciekła walka o pozycje 2-6. Coś wspaniałego.
Kubica miał w tym wyścigu nawet szanse na zwycięstwo (gdyby obronił się przed Buttonem), ale nie ma co wybrzydzać. To i tak genialny wynik. Pomogło szczęście, ale i umiejętności polskiego kierowcy. Nie ma co ukrywać, auto ma niezłe - ale wyraźnie odstające osiągami od McLarenów, a także RedBullów.
Nie wiem, czy Michael Schumacher dobrze zrobił, że wrócił. Jednak fizycznie odstaje od czołówki i nie sądzę, by stać go było na walkę o MŚ. Może zajmie incydentalnie jakieś podium, ale czy warto było ryzykować własną legendę? Zamiast jego potyczek z Senną czy Damonem Hillem, młodzi kibice F1 będą teraz go kojarzyć z potyczkami z Algensuarim o 11 miejsce...
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|