Boomcha napisał(a):

Sympatyczna blondi. A co do meritum, to jeśli istnieją różne państwa, które mają różne gospodarki i interesy to logiczne jest i zdrowe, że będą miały różne waluty. Te waluty będą raz lepsze względem pozostałych raz gorsze, wszystko zależy od kondycji poszczególnych gospodarek.
Poza tym wolna konkurencja to coś w rodzaju "prawa naturalnego" w gospodarce. Wolny wybór, różnorodność. Konkurencja również walut. Euro to polityka, która nie ma nic wspólnego z ekonomią i dlatego się zawali jak ZSRR i każda utopia. Kiedy się zawali? Jak się wyczerpie ten pomysł na "integrację". Euro to demoralizujący kołchoz, w którym ci co pracują, oszczędzają itd dopłacają do tych co nie oszczędzają i nie pracują.
Złoty to wielki atut naszej gospodarki i żaden polski polityk nie może chce jego likwidacji. W/g mnie Euro padnie jak wciągnięte do tego zostaną wszystkie banki centralne z niemieckiej strefy wpływów, po ukradzeniu z poszczególnych banków rezerw walutowych Euro się samo skończy.
|
Co do meritum - Tak jak ja, tak pewnie Ty nie jesteś ekspertem ws waluty.Mi się akurat wydaje że wspólna waluta bardziej rozwiązuje kłopoty , niż je tworzy - oczywiście jest pytanie kiedy ale jest to wartość sama w sobie, jest to sprawa pomagająca a nie wprowadzająca w jakieś bagno.
Pisząc o kondycji poszczególnych gospodarek to tak jak byś nie rozróżniał tak zwanej Polski A - czyli zachód, Polski B, czyli centrum i Polski C czyli wschód - każda cześć jest realnie w innym stadium a jednak ma wspólną walutę.Pomijam już kwestie gdzie firmy bankrutują gdzie wartość złotego się zmienia.Euro w takich kwestiach daje bezpieczeństwo jeśli chodzi o eksport i import.
Dla mnie wspólna waluta to taką samą oczywistością jak otwarte granice - problem jest tylko kiedy a nie czy.
Polska na pewno nie jest przygotowana teraz na to, ale jeśli chodzi o przyszłość, jest to dla mnie rzecz naturalna.
ps a co do upadku euro to nie mam pytań - jeszcze lata temu jak euro wprowadzano, była to waluta znacznie słabsza od dolara - dziś euro rządzi i USA nie jest w stanie niczego zrobić by ten stan odmienić.