Nie zrozumiałeś. Nick i odpowiedź zawierają w sobie sporo ironii.
Lubię ładną dla oka piłkę. Według mnie, taka podwórkowa Barcelona to jest max, który Wisła może osiągnąć i najlepsze, co jej się może przytrafić.
Nie jestem fanem Mariusza Pawełka. A nawet więcej, często się z niego nabijam. Ale on ode mnie tego nie usłyszał i nie usłyszy.
Od Ciebie pewnie też. Pójdziesz na trening Wisły, poczekasz aż skończą, a potem dopadniesz Pawełka przy aucie i mu zwymyślasz? Zadzwonisz do niego? Nawrzucasz jego żonie?
Łatwiej być odważnym w grupie. Na trybunach. Wtedy raźniej, co?
Być może trudno Ci to zrozumieć, ale takie stadne upokorzenie człowieka, to chyba największa krzywda, jaką można wyrządzić. Gnojonej ofierze i sobie samemu, bo stajesz się zwykłym bydłem.
Pawełek jest kiepskim bramkarzem. Stanowczo za słabym na Wisłę. Ale się stara. Nie ma bęca jak Iwański, nie biega po kasynach jak Dawidula, nie pije tyle, co Sypniewski. Trenuje, pracuje, stara się. I z tego starania czasem coś wychodzi - nawet kilka meczów za Skorży nam uratował.
Jest różnica pomiędzy żartami i krytyką, a publicznym gnojeniem człowieka. Zwłaszcza, że całkiem sympatycznego. Ja bym chętnie widział Pawełka w roli rezerwowego bramkarza Wisły.