|
Ja cię papier. Kaleka Dawidowski, ten bęcwał który kosztował fortunę a zamiast trenować ba boisku trenował w kasynie strzela nam gola.
Ale pechowo się ten mecz ułożył. W zasadzie po zawodach. Cudów nie ma, z 0-2 nasi w tej formie raczej nie wyciągną.
Kasperczak jednak zanadto zaryzykował z ustawieniem obrony i są tego efekty. O ile pierwsza bramka to pech, druga to złe ustawienie obrońców i nieudana pułapka ofsajdowa.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|