|
,,Andraż Kirm zszedł z boiska w 62. minucie spotkania, gdy na tablicy wyników widniały jeszcze dwa zera. Nie wiadomo, czy to niemoc pogodzenia się z zejściem, czy też złość na siebie samego, spowodowała, iż Słoweniec po opuszczeniu placu gry nie usiadł na ławce swojej drużyny, ale szybkim krokiem udał się do tunelu prowadzącego go do szatni zespołu." Cytat ze strony SKWK.
Też widziałem że Kirm jak schodził z boiska nawet ręki Czerwcowi nie podał tylko udał się prosto do szatni...
Każdy to powie Wisełka rządzi w Krakowie...
|