|
A ja napiszę (może przekornie dla jednych), że wcale dla mnie wynik nie jest lepszy niż gra, ale ją odzwierciedla. Może nie idealnie ale w dużym stopniu. Jest dopiero kilka dni, ale pewne założenia w grze trener Kasperczak zmienił o czym zresztą opowiadał (ustawienie, wykorzystanie potencjału pewnych zawodników na innych pozycjach, założenia co do gry) i to już było widać, zalążki tego w pierwszej połowie. I miałem wrażenie, że gol jest tylko kwestią czasu, a akcje i schematy, które zaczęły się pojawiać a których w grze Wisły dawno nie widziałem, na to dla mnie wskazywały. Przygotowane, mierzone, długie "frupassy", prostopadłe piłki na szybkich napastników nawet od obrońców (a'la dawny Tomek Kłos czy Baszczyński), "na dobieg" tworzyły nam grę, przesuwały akcje na połowę Lechii, świetnie w tej grze czuli się Małecki i Brożek. Lepiej funkcjonowały skrzydła i wymienianie podań na małej przestrzeni (akcja zakończona mierzonym strzałem Małego obok prawego słupka), staralismy się utrzymywać przy piłce i kontrolować to co chcemy grać a nie wybijac na oślep, tylko na uwolnienie. Jednym słowem ja już widziałem w tym pewną myśl i widziałem, że to zmierza w dobrym kierunku. Widziałem pewne akcje, spokój, technikę w pewnych zagraniach jak za dawnej Wisły Kaspra a przynajmniej tego zalążki. Mam odczucie, że Wisła sobie na taki wynik zasłużyła swoją grą. Mam wrażenie, że z założeniami które wpaja im Henry z każdym meczem może być już bardziej błyskotliwie, efektownie i efektywnie. Pamiętam dawną Wisłę Kasperczaka w lidze i malutkimi momentami widziałem przebłyski dawnych schematów, akcji, myśli, pomysłu na grę i przeczuwałem, że jest tylko kwestią czasu kiedy padną bramki. I jeszcze jedno co przypomniało mi się z Kasperczaka. Ilez to było meczów za Kaspra kiedy dwie bramki dla Wisły padały w odstępach 2 czy 3 minutowych?
Colin McRae[*] Żegnaj Mistrzu. Teraz pewnie ścigasz się z Ryśkiem i Januszem pilotowany przez "Beefa" po niebiańskich OSach...
"Heroes don't die, they just move on to the next stage"
|