|
Moje podsumowanie z trybuny:
Do 65 minut niewiele lepiej, wręcz tak samo jak ostatnio. Ciągłe dalekie wykopy, brak gry z pierwszej piłki, błędy w elementarnych aspektach, beznadziejne wykonywane stałe fragmenty gry i co najgorsze... brak walki. Tak! Kto był na meczu ten widział, że po strzeleniu bramki nagle nasi zaczęli podbiegać do bramkarza gdy ten miał piłki, biegli nawet do straconych górnych piłek i wywierali presję na obrońców.
Na plus jeżeli chodzi o indywidualne oceny - jak prawie zawsze środek obrony, Ba i Łodzodziński,.
Na zdecydowany minus - Kirm (on w ogóle był przy piłce w pierwszej połowie?), Piotrek Brożek (o jakie zażenowanie i bezsilność sprawiała jego gra i wrzutki na trybunie), Małecki (wszystko za wolno, głupio, bezmyślnie) i Diaz (jak bym go w Wiśle widział ale tylko na ławce- on nie może mieć pewnego składu w 11)
Reszta przeciętnie, ale bardziej słabo niż dobrze.
W czasie najbliższego okna transferowego warto naprawdę poszukać rzeczywiście dobrego lewoskrzydłowego, napastnika i bocznego obrońcy (najlepiej takiego co da radę i na lewej i na prawej stronie) i przede wszystkim bramkarz. To już śmieszne nie jest - ironiczne brawa po każdym udanym złapaniu Mario, strach przed każdym podaniem do niego.
Teraz tylko czekać do następnego meczu, by przekonać się, czy Wiślacy rzeczywiście się przełamali czy było to tylko szczęście.
|