Panowie,
rzadko tu piszę, ale po tym wszystkim co przeczytałem, muszę zabrać głos.
Jestem jak najbardziej przeciwny zwalaniu wszelkiej winy za złe wyniki drużyn tylko na trenerów i ciągłej ich zmianie. Ale w tym przypadku trener Skorża niestety na to zasłużył. Tym:
1. Po raz kolejny kompletnie nie trafił z formą na start. Oczywiście można zrozumieć argumenty, że poprzednio szczyt formy miał być na decydujące mecze LM, a teraz na decydujące mecze ligi, ale tu nie chodzi o to, że teraz nie ma szczytu, tylko, że piłkarze osiągnęli swoją formą dno. Mistrz Polski po trzech meczach rundy jest jedną z najgorszych drużyn w lidze! A w poprzedniej rundzie przegrał eliminacje do LM z drużyną podwórkową. Tego nie można akceptować.
Najgorsze jest to, że obecną sytuacją Skorża udowodnił, że nie uczy się na błędach (wręcz na wielbłądach jak mawia klasyk...).
2. Konsekwentnie wpajał piłkarzom taktykę gry długą, wysoką piłką. W przypadku gdy jedyny piłkarz, który ma predyspozycje (wzrost) i umie grać głową, znajduje się w obronie, jest to kompromitujące niedobranie taktyki do profilu zawodników. W dodatku powodowało to, że ciężko wywalczona, czasem nawet wymagającym kondycyjnie pressingiem, piłka przechodziła prawie natychmiast w posiadanie przeciwnika. Już nie wspomnę o tym, że taki styl nie podoba się prawie nikomu.
3. Kontuzje. W tym przypadku to nie wprost wina trenera, ale ludzi, których sobie sam dobrał. Tak czy inaczej i pod tym względem jesteśmy rodzynkiem w tej lidze.
4. Kompletny brak skuteczności - ale o tym niżej.
Odnośnie Kasperczaka:
1. Owszem, to brzmi jak paradoks, ale na każdy wynik, który by wczoraj nie padł, był on "kryty". Oczywistym jest, że porażka, czy remis, który padł, nie byłyby jego winą, tylko Skorży, bo to on w końcu tak tę drużynę przygotował.
Ale dało się jednak zauważyć, że Kasperczak wyraźnie nakazał piłkarzom inny styl gry - długie utrzymywanie się przy piłce, dużo podań po ziemi, gra kombinacyjna. Dużo nie brakowało, a taki styl przyniósłby bramkę.
Wierzę, że po kilku treningach, w sobotę, tę bramkę strzelą.
2. Nie piszcie Panowie, że Kasperczak nie nauczy piłkarzy dokładnie podawać i dobrze przyjmować piłkę. To bzdura.
Niektórzy najwyraźniej zapomnieli, że to nie jest tak, że taki np. Sobolewski jest drewnem, które nie umie dokładnie podać piłki do przodu. To jest fantastyczny piłkarz (jak na polskie warunki), który obecnie jest po prostu totalnie bez formy. To samo można powiedzieć o Kirmie, Łobodzińskim (tak, on już pokazał nie raz w karierze jaki ma potencjał), Brożkach, Jirsaku itd.
Ich naprawdę nie trzeba uczyć podstaw! Ich trzeba przywrócić do dobrej dyspozycji i ćwiczyć różne schematy ofensywne, żeby im weszły w krew. Nawiasem pisząc czasem mi się wydaje, że to jest element treningu, który w ogóle nie istniał u Skorży...
Tak samo jest z wykorzystywaniem sytuacji... krew mnie zalewała jak słuchałem Skorży mówiącego, że on przecież nie nauczy piłkarza strzelać z 3 metrów do pustej bramki. A kto ma to zrobić - ja

?
Skoro akurat mają z tym problemy i brak jest automatyzmu, to trzeba na każdym treningu przeznaczyć na to trochę czasu. I niech ładują z akcji sam na sam z bramkarzem aż im się przypomni....
Treningi są również po to, żeby utrwalać nawyki, a w razie potrzeby je przypominać!
3. Co do niepowodzenia Kasperczaka z Górnikiem - ktoś tu słusznie zauważył, że zdobył on jednak sporo więcej punktów na wiosnę, niż Górnik zdobył jesienią. Styl Górnika był dość przyjemny dla oka, a mieli też sporo pecha.
Plus nasza liga, w której dzieją się dziwne rzeczy, jak np. nagłe i niespodziewane wzrosty formy piłkarzy na wiosnę w niektórych drużynach (Odra na ten przykład...).
4. Odnośnie porażek pucharowych Kasperczaka. Tbilisi owszem zdarzyło się i było bardzo przykre, ale jednak w fazie zasadniczej pucharu. Levadia to jest tak, jakby Kasperczak wtedy przegrał tą wstępną rundę (tam chyba było 6:0 czy coś podobnego...). A Valerenga to też jednak trochę inny kaliber, na innym etapie i w dodatku zabrakło realnie łutu szczęscia, jak to w karnych.
Reasumując - życzę Kasperczakowi powodzenia. A Skorży jestem wdzięczny za to co osiągnął, ale uważam, że ta zmiana była potrzebna.