|
Lepiej zamiast udowadniać jakim to (dobrym/złym) był Skorża czas pomóc nowemu trenerowi w tym aby zdołał wyciągnąć ten zespół ze stanu zapaści w jakim się znajduje. Zadanie ma wyjątkowo niewdzięczne, ponieważ dostaje zespół totalnie nieprzygotowany do rundy, rozbity psychiicznie i słaby fizycznie. Grający drewnianą piłkę w obrzydliwym stylu.
Niestety, ale Skorża powinien wylecieć z Wisły najpóźniej w grudniu ubiegłego roku, aby ktoś kto nie ma problemu z przygotowaniem zespołu do rundy, mógł przez 3 miesiące należycie to zrobić. A tak to mamy powtórkę z Levadii.
Grzech zaniechania skutkuje teraz obecnym stanem totalnego rozkładu. Moze Kasperczakowi uda się posprzątać w miarę szybko burdel po Skorży, ale nie jest to pewne.
Trzeba pamiętać, ze w czasach gdy za chwilę otawrte zostaną nowe, duże stadiony i każdy klub chcący się liczyć musi ściągnąć na trwałe jak najwięcej ludzi na trybuny. Bo to oni oprócz stałych fanatyków są stałym źródłem dochodu chociaż są tak przez wielu wzgardzanymi piknikami.
Jak to więc zrobić. Ano tak, że trzeba mieć drużynę grającą jeśli nie porywający futbol (nan nasze warunki) to przynajmniej miły dkla oka.
Gra Wisły za Skorży taka nie była. Co najmniej 1,5 roku topornego futbolu, przetykanego kilkoma dobrymi meczami. Niestety tylko tyle.
Nawet dla fanatyka ogladanie takiej żygowiny nie był miłym zajęciem. Kolejne "rekordy" Skorży,czyli przegrany od 50 lat mecz z parchami w I lidze, przegrany po kilkudziesięciu latach u siebie mecz z Legią, ze śledziami u siebie chyba pierwsza porażka, najgorszy start w lidze od 52 lat, kompromitacja w Pucharach itd.
Czas Skorży dobiegł nareszcie końca. Szkoda, ze tak późno, bo bylibyśmy obecnie może w innym miejscu. Ale i dla wyjątkowo cierpliwego tym razem Bogusia było to stanowczo za dużo.
Sierotom po Skorży (tak jak kiedyś po Kasperczaku) radzę obetrzeć łzy, wysmarkać nos i stawiać się licznie na trybunach aby dopingować Wisłę. Bo to nasz wspólny klub.
|