szkoda, że tutaj z takim dystansem wypowiada się Grzesiek Mielcarski. Myślałem, że zabrakło go w Lidze+ Extra, bo rzeczywiście, tak, jak plotkowano, siedział w Krakowie i negocjował warunki przyjścia do Wisły, jako dyrektor sportowy.
Jeszcze raz powtórzę - co nam po Kasperczaku, nawet jeśli znów miałby być Kasperczakiem z czasów Parmy, a nie Gruzinów, jeśli sztab zostaje ten sam i jeśli w klubie nie ma nikogo, kto zapewniłby mu w miarę normalne funkcjonowanie.