Jejku, żebyś tylko trenerze nasz nie poszedł do Lecha czy Legii, czy do któregokolwiek z wrogów.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję.
To było fajne 80 ligowych meczów. Jak ktoś wspomniał taka sinusoida, raz było pięknie, raz mniej. Pierwszy sezon jego pracy u nas cudowny - mistrzostwo po tej zapaści jaka nas dotknęła w 2006/2007. Drugi, już teoretycznie gorszy, ale taki, gdzie 'złote' punkty zostały wywalczone ostatkiem sił. Dla mnie Skorża to klasa i wielki honor.
Obyśmy nie musieli po tym sezonie zaskamleć: "Skorża, wróć."